Jak (nie) udowodnić lekarzowi, że nie możesz schudnąć
Oczywiście bardzo nas cieszą historie użytkowników Dine4Fit, dzięki którym wiemy, jak nasza aplikacja pomaga im znaleźć (i utrzymać) zdrowy styl życia.
A niekiedy też nas…
Zapomnij, proszę, o cydrach i tych lemoniadach z minimalną ilością piwa, za to z dużą ilością limonki, czarnego bzu itp.
Piwo bezalkoholowe to piwo bez alkoholu, które poza tym ma cechy smakowe prawdziwego piwa, a nie lemoniady.
Pewnie znacie je z reklam – uśmiechnięci i młodzi przyjaciele na rowerach zatrzymują się gdzieś w pięknym krajobrazie, a potem, bum, wyciągają z plecaków napój bezalkoholowy Radler Warki. Ale jest wiele rodzajów piw bezalkoholowych. W ubiegłym roku znawca tematu Tomasz Kopyra przeprowadzał test 65 piw bezalkoholowych. Testowane były pszeniczne, lagery, ciemne, radlery i owocowe a także IPA i APA. Naprawdę jest w czym wybierać. W zeszłym roku w Polsce wyprodukowano ponad 600 tys. Hektolitrów tego trunku. A rynek stale rośnie.

Zgodnie z obecną definicją piwo bezalkoholowe to fermentowany napój wytwarzany ze słodu zbożowego o niskiej zawartości alkoholu lub bez zawartości alkoholu. Każdy kraj ma inne prawo, niektóre kraje nie pozwalają nawet na procent alkoholu w tym napoju, inne pozwalają na 0,5%. Zgodnie z interesującym nas polskim ustawodawstwem napoje słodowe o zawartości alkoholu do pół procenta można określić jako piwa bezalkoholowe.
Ze względów głównie ekonomicznych pierwsze próby produkcji piwa bezalkoholowego rozpoczęły się po zakończeniu II wojny światowej, głównie w Niemczech i częściowo w Szwajcarii. W Polsce pierwsze takie piwa rzemieślnicze zaczęły się pojawiać w 2016 roku.
W historycznych początkach, oczywiście, naukowcy najpierw próbowali oddzielić alkohol od gotowego piwa poprzez destylację próżniową. Jednak obecnie najbardziej rozpowszechnioną metodą produkcji piw bezalkoholowych jest metoda kontrolowanej fermentacji, czyli przerwanie procesu fermentacji na wczesnym etapie, tak aby powstała jedynie znikoma ilość alkoholu.
Choć piwo nie traci żadnych pożytecznych substancji, które oferuje piwo alkoholowe (a jest ich trochę!), to gdy coś przechodzi przez proces chemiczny lub fizyczny, może to wpłynąć na jego smak. Ponadto metoda ta jest kosztowna.

Druga opcja jest najczęściej stosowana.. Fermentacja odbywa się w niskich temperaturach, ewentualnie piwo miesza się z niesfermentowanym słodem lub brzeczką. Alternatywnie można zmieszać dwa młode piwa o różnych stężeniach. Opcja ta jest korzystna finansowo, ale piwo może bardziej pachnieć słodem i brzeczką.
Ostatnią możliwością jest zastosowanie specjalnych drożdży, przy czym piwo bezalkoholowe przygotowuje się w taki sam sposób jak piwo alkoholowe, ale drożdże te reagują na alkohol, spontanicznie przerywając fermentację. Smak jest bardzo zbliżony do klasycznego piwa, ale pozyskanie takich drożdży nie jest łatwe
Oczywiście nas najbardziej interesuje, jak piwa bezalkoholowe wypadają pod względem odżywczym. W 2009 r. Instytut Badań Żywności w Pradze przeprowadził analizę najlepiej sprzedającego się piwa Birell pod kątem zawartości glutenu.
Jeśli chodzi o gluten, Birell przeszedł pomyślnie i jest odpowiedni dla diety bezglutenowej. Z innych zanotowanych wartości wynika, że jeden litr Birella zawiera 40 g cukru, 2,3 g białka, 75-120 mg beta-glukanów, 120-170 mg pentozanów, 20-30 mg sodu… i wreszcie zawartość energii.

A więc wielkie odkrycie – Birell ma 89 kJ na 100 ml, a więc 445 kJ na pół litra. (Strona internetowa browaru Pilsner podaje oficjalnie 435 kJ na 0,5 l.). Jeśli porównamy to ze średnią wartością jasnej dziesiątki (piwa), która wynosi około 700 – 770 kJ na pół litra, to „oszczędzamy” pijąc piwo bezalkoholowe w porównaniu z dziesiątką około 250 – 300 kJ na kufel.
Czy to jest za dużo czy za mało, pozostawiamy to Wam. Dla porównania – piwo o ekstrakcie 11 ma około 800 – 850 kJ, dwunastka już 900 – 950 kJ. (Sok pomarańczowy daje 800 – 1100 kJ na kufel, w tym 55 gramów węglowodanów, lemoniada około 900 kJ).
A więc sprawa jest jasna: im więcej alkoholu w piwie, tym więcej cukru i tym wyższa wartość energetyczna. Jednak i tak procentowa zawartość alkoholu w piwie jest na tyle mała, że możemy określić piwo jasne pełne jako napój o dość niskiej wartości kalorycznej.
Czeski doradca żywieniowy Petr Havlicek powiedział kiedyś o piciu piwa bezalkoholowego, że jest to raczej napój regeneracyjny, odpowiedni po lekkim treningu, dzięki wspomnianej zawartości dobrych dla zdrowia węglowodanów, ochronnych flawonoidów, potasu, magnezu i sodu.
Inaczej jest w przypadku piw ciemnych, które zawierają słód karmelizowany, a więc więcej cukrów i więcej kalorii. I oczywiście inaczej jest w przypadku piw bezalkoholowych, aromatyzowanych czymkolwiek – bo każdy aromat to dodatkowy cukier i często niezbyt zdrowe substancje.
Jeszcze odpowiedź na pytanie, jak pół procenta alkoholu w piwie bezalkoholowym wpływa na nas i czy moglibyśmy wsiąść za kierownicę. Przeprowadzono na ten temat kilka eksperymentów, z których jeden polegał na przykład na wypiciu pięciu piw bezalkoholowych (pięciu kufli) w ciągu 60 minut. Na podstawie kolejnych testów oddechowych potwierdzono, że nawet wypicie pięciu piw bezalkoholowych w ciągu godziny nie przynosi żadnych efektów.
P.S. Latem 2020 roku Polacy wypili o 20,5 proc. więcej piwa bezalkoholowego niż w tym samym okresie w 2019 roku. Zobaczymy, jakie wyniki odnotujemy w tym roku…
autor:Jan Lipšanský
29.7.2021 dine4fit.pl RóżneOczywiście bardzo nas cieszą historie użytkowników Dine4Fit, dzięki którym wiemy, jak nasza aplikacja pomaga im znaleźć (i utrzymać) zdrowy styl życia.
A niekiedy też nas…
Kontynuuj czytanie 29.10.2022
Orzechy wśród tych, co się biorą za odchudzanie, są straszakiem, bo zawierają dużo tłuszczu.
Z drugiej strony mają też mnóstwo składników odżywczych. Co z nimi zrobić?
Kontynuuj czytanie 4.12.2025
Często widzę u swoich klientów, a także w grupach na Fb, że wiele osób ma wręcz paniczny lęk przed tym, że jeśli chcą schudnąć, nie wolno im już nigdy zjeść nic tak zwanego niezdrowego.
I właśnie dlatego boją się redukcji i często rezygnują z niej z góry.
Kontynuuj czytanie 1.12.2025
„Nie uda mi się. Dlaczego miałoby? Innym się udaje, tylko mi nie. Tak wiele razy zawiodłam…”
Rozpoznajesz się w tym? Wiedz, że zamknęłaś się w wyimaginowanej klatce bezradności.
Chcesz usłyszeć dobrą wiadomość? Oto ona – masz klucze do tej klatki, tylko zapomniałaś, że trzymasz je w ręku.
Kontynuuj czytanie 27.11.2025
Ciąża to jeden z najważniejszych okresów w życiu kobiety i jako dietetyczka oraz mama trójki dzieci naprawdę nie lubię słyszeć stwierdzeń w stylu: „Nie pilnuję diety, bo i tak przytyję”.
To mit, który potrafi skomplikować kobietom nie tylko samą ciążę, ale też wiele kolejnych lat.
Kontynuuj czytanie 24.11.2025
Dziennik diety to świetne narzędzie samokontroli – pod warunkiem, że prowadzi się go rzetelnie. Niestety, łatwo o niedokładności: pominięcie drobnej przekąski czy niezapisanie sosu może znacząco zafałszować bilans kaloryczny. Wielu z nas próbuje odtworzyć jadłospis dopiero wieczorem – i wtedy „gubi” zapomniane ciastko czy kawę z cukrem.
Kontynuuj czytanie 17.11.2025