Judyta (55 lat): schudnąć można w każdym wieku
W młodości nie miałam problemów z wagą, byłam chudym dzieckiem. Pierwsze kilogramy zaczęły pojawiać się po ślubie, a przyrost wagi trwał jeszcze w czasie ciąży.
Przytyłam aż 20 kg!
Czasem mówi się, że bez głodówki to się nie uda. Jeśli chcemy schudnąć, zaczynamy jeść mniej, a więc musimy być głodni. Ale czy to prawda?
A jeśli tak, to czy można coś z tym zrobić?
Czy podczas odchudzania trzeba być głodnym? Czy istnieje wyraźna proporcjonalność „jestem w deficycie kalorycznym = mam mało jedzenia”? Nie musi tak być. Niektórzy twierdzą, że głód jest częścią diety, że nie da się jej przeprowadzić bez głodu, że deficyt równa się głodówce, którą trzeba przetrwać. Nie zgadzam się z tym w stu procentach. Powiem Wam, dlaczego. A także co może pomóc w takim przypadku.

Nie chcę dziś mówić o rygorystycznej diecie takiej jak w sporcie, gdzie w ostatnich tygodniach przed zawodami naprawdę wszystko ograniczamy i prawdopodobnie nie jest to możliwe bez głodu, ponieważ podczas treningu wydatkujemy dużo energii, mamy mało tłuszczu i ogólnie mało jedzenia, ponieważ musimy zmieścić się w określonym zakresie kalorycznym. Jest to specyficzna sytuacja. Nie chcę też mówić o otyłości wyższego stopnia, kiedy trzeba szybciej schudnąć, na przykład ze względów zdrowotnych, a ilość przyjmowanych pokarmów jest naprawdę znacznie ograniczona.
Będziemy mówić o stosunkowo zdrowej osobie, która ma zamiar stracić kilka (lub kilkanaście) kilogramów i nagle poczuła, że jest wiecznie niedożywiona i że potrzebuje czegoś więcej. Bo jest głodna, burczy jej w brzuchu i jak to właściwie wytrzymać!
Kiedy zaczynamy się odchudzać i nagle wprowadzamy ustaloną dietę, która nie odpowiada wielu naszym dotychczasowym posiłkom, zaczynamy odczuwać głód. Głód fizyczny. Nie tylko chęć skubnięcia czegoś więcej. Bo nagle często mamy mniej jedzenia. Jeśli ktoś jadł naprawdę dużo i często, jego żołądek wciąż zmagał się z ilością jedzenia, które otrzymywał. Wciąż był pełen. Ale teraz może porcje stały się mniejsze, żołądek się opróżnił, i zaczyna się odzywać. Co z tym można zrobić?
Pod wpływem różnych artykułów w Internecie doszliśmy do wniosku, że dania główne można podawać na talerzu tylko do godziny 14.00, a po tej godzinie są one zabronione, niezależnie od tego, o której godzinie kładziemy się spać i co robimy w ciągu dnia. Co wtedy?
I znów, pod wpływem różnych opinii, dochodzimy do wniosku, że schudniemy tylko wtedy, gdy całkowicie wyeliminujemy jeden składnik naszej diety – w zdecydowanej większości przypadków węglowodany, czyli wszystkie dodatki do dań. Co robić w takiej sytuacji?
Czasami nie rozróżniamy fizycznego głodu od łakomstwa. Chcemy jeść, aby oddalić od siebie coś innego, a nie fizyczny głód. Zjadamy smutek, emocje, ale też radość, stres, nadmiar pracy, samotność… Co robić w takiej sytuacji?
Nie mam tu na myśli modnego postu przerywanego, w którym jemy tylko przez kilka godzin w ciągu dnia. Chodzi mi o to, że pominęliśmy przekąskę, nie zdążyliśmy zjeść obiadu, nie przygotowaliśmy na czas kolacji. Rozwiązanie tego problemu jest proste:
Czasami jednak okazuje się, że jesteśmy głodni po prostu dlatego, że nie jemy wystarczająco dużo. Nie tylko ze względu na objętość, ale także na energię. I tak przez dłuższy czas. Nazywam to odczuwaniem głodu przez całe ciało, a nie tylko przez żołądek. Ktoś ustala ścisłą dietę, nie zważając na to, ile energii rzeczywiście potrzebuje, bo Jola obok chudnie, jedząc tylko jedno jabłko i jeden jogurt dziennie, a w piątek kawałek mięsa.

Zaczęliśmy uprawiać sport, jesteśmy o wiele bardziej aktywni niż wtedy, gdy zaczynaliśmy się odchudzać. W tym przypadku postępujemy zgodnie z punktami z poprzedniego przykładu.
Niezależnie od tego, w którym z tych przykładów się znajdujemy i czujemy, że wartości są ustalone prawidłowo, a na naszym talerzu w ciągu dnia znajdują się wszystkie składniki odżywcze, a mimo to nadal odczuwamy głód, zalecam picie przed posiłkami, najlepiej spożywanie wszystkich źródeł składników odżywczych podczas każdego posiłku, spożywanie dużej ilości błonnika w postaci warzyw o dużej objętości i oczywiście owoców. Należy zadbać o składniki odżywcze w trakcie treningu, zarówno przed, jak i po nim, jeśli uprawiamy sport. Tak, nawet jeśli ćwiczymy na przykład wieczorem. Nie jestem w stanie zliczyć, ile kobiet żyje z założeniem, że lepiej schudną, jeśli wieczorem poćwiczą/tańczą/cokolwiek, a potem wolą nie jeść kolacji, „żeby tego nie zepsuć”. Albo przynajmniej nie zjedzą nawet odrobiny węglowodanów, bo przecież się odchudzają!
Nie należy ograniczać tłuszczu do minimum, myśląc, że dzięki temu lepiej schudniemy. Nie należy ograniczać żadnego ze składników pożywienia, myśląc, że w ten sposób stracimy na wadze. A jeśli jesteśmy bardziej głodni i zmęczeni niż powinniśmy, warto dostosować dietę i zwiększyć poziom energii.
A jeśli po przejściu na nową dietę odczuwasz głód, wytrzymaj. Może to po prostu dlatego, że wcześniej spożycie było o wiele większe.
Nie musimy się głodzić, nawet jeśli chcemy schudnąć. Po jedzeniu powinniśmy czuć się przyjemnie syci, ale nie przejedzeni. Powinniśmy zasypiać ze świadomością, że rano będzie co jeść. Nie zapominajmy też, że sałata podczas głównego posiłku uratowała niejedną dietę.
Autorka: Saša Rohlíková, dietetyczka
foto: cz.depositphotos.com
24.3.2022 dine4fit.pl Ciekawe, Diety odchudzające, Korzystanie z Dine4Fit
W młodości nie miałam problemów z wagą, byłam chudym dzieckiem. Pierwsze kilogramy zaczęły pojawiać się po ślubie, a przyrost wagi trwał jeszcze w czasie ciąży.
Przytyłam aż 20 kg!
Kontynuuj czytanie 14.7.2022
Osteoporoza to choroba, która nie rozwija się z dnia na dzień. Powstaje powoli, często bezobjawowo, a o swoim istnieniu daje znać dopiero wtedy, gdy pojawi się złamanie po banalnym upadku, ból pleców lub spadek wzrostu.
Właśnie dlatego nazywa się ją cichym złodziejem.
Kontynuuj czytanie 2.3.2026
W okresie perimenopauzy i menopauzy organizm kobiety przechodzi istotną zmianę hormonalną.
Wiele kobiet ma poczucie, że jedzą tak samo jak wcześniej, a mimo to masa ciała rośnie, poziom energii spada i pojawiają się nowe dolegliwości. Te zmiany nie są efektem braku dyscypliny – są naturalną konsekwencją spadku poziomu progesteronu i estrogenu, które wpływają na metabolizm, magazynowanie tkanki tłuszczowej oraz regulację apetytu.
Kontynuuj czytanie 26.2.2026
Dziś, 23 lutego, obchodzimy w Polsce Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. To dobry moment, by powiedzieć wprost: odchudzanie i depresja często są ze sobą splecione – i to w obie strony.
Depresja nie jest „brakiem motywacji”. To choroba, która wpływa na sen, poziom energii, apetyt i masę ciała – czyli dokładnie te obszary, które decydują o skuteczności odchudzania.
Kontynuuj czytanie 23.2.2026
Jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają mi klienci w moim gabinecie dietetycznym, brzmi: „Ile razy dziennie mam w takim razie jeść?”
W jednym miejscu czytają, że trzy razy dziennie, w innym – cztery, a nawet pięć. Jak więc określić, co będzie najodpowiedniejsze właśnie dla Ciebie?
Kontynuuj czytanie 19.2.2026
Większość ludzi zna to uczucie: pieczenie za mostkiem, kwaśny posmak w ustach, czasem ból promieniujący do gardła. Zgaga bywa traktowana jak drobna niedogodność – efekt ciężkiego obiadu albo za dużej ilości kawy. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestaje być epizodem, a staje się rutyną.
Wtedy nie chodzi już tylko o objaw, jakim jest zgaga, ale o proces cofania się treści żołądka do przełyku – czyli refluks.
Kontynuuj czytanie 16.2.2026