Nika: Moja podróż z Dine4Fit
Jak można zmienić swoje życie o 360° lub nawet o 40 kilogramów w mniej niż trzy lata?
Stosunkowo łatwo.
Drodzy Czytelnicy, uwierzcie mi, że w moim gabinecie często spotykam się ze zjawiskiem, które nie jest korzystne dla naszego zdrowia i masy ciała.
I o tym zjawisku chciałbym Wam opowiedzieć. Chodzi o przejadanie się, a konkretnie mam na myśli przejadanie się wieczorem.
Jak temu zapobiec? Mam jedną skuteczną wskazówkę, która pomoże Ci zarówno w utracie wagi, jak i w poprawie trawienia, a także w sferze emocjonalnej. Często widzę niezadowolone twarze osób, które przyznają, jak bardzo martwią się wieczornym objadaniem się, ponieważ może to być trudne do opanowania.
Ponownie, jeden konkretny przypadek z mojego gabinetu
Pani Iwona miała coraz większe zmarszczki na twarzy, ponieważ nie radziła sobie z wieczornymi „wypadami” po jedzenie, przez co stopniowo przybierała na wadze. Udało nam się zatrzymać ten proces za pomocą jednego prostego, ale skutecznego środka…

To rozwiązanie spodoba się nie tylko tym z Was, którzy znajdują się w podobnej sytuacji jak pani Ivana, ale także tym z Was, którzy ze względu na swój naturalny biorytm są bardziej wieczornymi markami i w związku z tym mają największy głód i apetyt wieczorem.
Pani Iwona była także typem nocnego marka. Mówiąc wprost – jeśli tylko mogła, z radością rankami spała ile się da. Wczesne duże śniadania stanowiły dla niej problem, rano zwykle nie miała apetytu. Ten przychodził dopiero podczas południowego posiłku. Z kolei wieczorem jadła dosłownie bez przerwy.
Ale wszystko od początku:
Pani Iwona zgłosiła się do mnie z życzeniem, abym była „przy niej” podczas odchudzania. Przyznała też, że była świadoma, iż ma problem z objadaniem się wieczorem. Pracowała w dużej korporacji, gdzie jej godziny pracy zaczynały się o 6:30, a kończyły około 15:30. Jej cykl żywieniowy zaczynał się około 8 rano, kiedy to zazwyczaj zjadała w pracy małą porcję kanapki/chleba, nie zapominając o kawałku owocu lub warzywa i kawie z mlekiem. Jej obiad był ustalony na godzinę 11.00, kiedy to odwiedzała stołówkę zakładową, gdzie miała do wyboru trzy posiłki. Nie miała zup. Przed zakończeniem godzin pracy zjadała zwykle tylko kawałek owocu. Po przyjściu z pracy do domu około godziny 16 zabierała się do prac domowych i innych obowiązków. Nie zdawała sobie sprawy z głodu, gdy była zajęta pracą.
Ale kiedy kończyła prace domowe i zaczynała znowu być świadoma siebie, około szóstej wieczorem była bardzo głodna. W ich domu panował zwyczaj, że obiad był głównie „na zimno”, a więc były bułki, jajka na różne sposoby, smarowidła, sery, wędliny itp. I tu nastąpił ważny punkt zwrotny.
Pani Iwona zwierzyła mi się, że podczas tech chwilki nie mogła się nasycić. A nawet jeśli zjadła to, co przygotowała na kolację, to i tak jeszcze przynajmniej do ósmej wieczorem chodziła i podjadała. Cokolwiek. Kawałek chleba, kawałek sera, kawałek kiełbasy, kawałek czekolady, garść orzechów, łyżeczka miodu, Nutellę, kawałek sera, potem kawałek owocu itd. itp.
Jednak takie praktyki przynosiły jej, oprócz przybierania na wadze, wyrzuty sumienia, złość i udrękę, gdy patrzyła w lustro. I łzy, gdy stopniowo przestawała mieścić się w swoje ubrania.

Po naszym spotkaniu ustaliliśmy następujące działania, z których jedno, jak sądzę, było dla Pani Iwony decydujące:
Najbardziej ucieszyło panią Iwonę to, że oprócz tego, że po pierwszym miesiącu zaczęła odczuwać utratę centymetrów w proporcjach ciała, to jeszcze wieczorne wypady po jedzenie zostały bardzo znacznie wyeliminowane! Nie jadła już ciągle i nie podjadała. I nie jadła już kolacji w pośpiechu, jak wcześniej, ale z niewielkim głodem po zjedzeniu dużej przekąski i wprowadzeniu aktywności fizycznej.
Prawdę mówiąc, im dłużej pracuję jako dietetyk, tym bardziej dostrzegam, jak ważne jest odkrywanie tych kluczowych momentów w ciągu dnia, które mogą pokrzyżować ludzkie postanowienia, plany i wizje dotyczące poprawy diety lub sylwetki. Z drugiej strony, czasem wystarczy naprawdę niewiele. Czasami wystarczy wprowadzić kilka zmian, które będą miały daleko idące skutki. Jeśli nie masz ochoty na wielkie zmiany w swojej diecie, zrób kilka małych kroków. Może po prostu codziennie coś małego. Na tym przykładzie widać, że dla pani Iwony wprowadzenie podwieczorków było niewielkim krokiem, ale przyniosło dużą różnicę, ponieważ dzięki temu nie miała już skłonności do objadania się wieczorem. W odpowiedzi na to masa jej ciała zaczęła spadać. Może Wy także skorzystać z tej wskazówki.
Autorka: Martina Rusňáková Korejčková, dietetyk
foto: cz.depositphotos.com
Jak można zmienić swoje życie o 360° lub nawet o 40 kilogramów w mniej niż trzy lata?
Stosunkowo łatwo.
Kontynuuj czytanie 24.4.2022
Choć często piszę o odchudzaniu, dzisiaj chciałabym skierować uwagę na inny temat.
Jakie długoterminowe nawyki naprawdę działają u ludzi, którym udaje się stabilnie utrzymywać odpowiednią masę ciała.
Z pewnością i Ty znasz w swoim otoczeniu kogoś, kto nie przybiera na wadze i przez lata ma tę samą „figurę”. Często może to wyglądać jak „dobre geny” i rzeczywiście, rola genetyki jest niezaprzeczalna. Ale w rzeczywistości kryje się za tym zwykle po prostu zestaw drobnych, codziennych nawyków, które są długoterminowo trwałe, naturalne i skuteczne. Zebrałam je w poniższych punktach.
Kontynuuj czytanie 6.8.2026
Jeszcze kilka lat temu mało kto w Polsce słyszał o lekach z grupy agonistów receptora GLP-1. Dziś temat wraca w rozmowach przy stole, w mediach społecznościowych i w gabinetach lekarskich. Te leki zmieniły leczenie otyłości na tyle mocno, że trudno mówić o nich jak o zwykłej nowince.
I choć to temat medyczny – a o samym leczeniu decyduje wyłącznie lekarz – jest w nim wątek, który dotyczy każdego, kto je. Bo okazuje się, że to, jak wygląda Twój talerz w trakcie takiej terapii (i po niej), potrafi zadecydować o tym, czy efekt będzie zdrowy i trwały, czy zamieni się w problem.
Kontynuuj czytanie 3.8.2026
Cola zero do obiadu, dietetyczna lemoniada zamiast klasycznej, słodzik do porannej kawy zamiast łyżeczki cukru.
Słodziki są dziś wszędzie wokół nas, a wraz z nimi mnóstwo sprzecznych opinii – od „to trucizny, które niszczą zdrowie” po „można je pić spokojnie zamiast wody, przecież nie mają kalorii”.
Kontynuuj czytanie 30.7.2026
Bierzesz kapsułkę omega-3 codziennie, bo gdzieś przeczytałeś, że to „dobre na mózg” i ma chronić przed demencją? Nowe badanie mówi wprost: samo połknięcie tabletki tego nie załatwia.
Naukowcy z Kalifornii postanowili to sprawdzić w sposób, którego nie da się już podważyć. Wzięli 365 osób po pięćdziesiątce, z podwyższonym ryzykiem Alzheimera, które na co dzień rzadko jadły ryby, więc miały niski poziom omega-3 na start. Przez dwa lata jedna grupa dostawała codziennie solidną dawkę omega-3 (2000 mg DHA), druga placebo. Nikt, ani badani, ani sami naukowcy, nie wiedział w trakcie, kto dostaje co, dopiero na koniec odkryto karty.
Kontynuuj czytanie 27.7.2026
W dzisiejszych pędzących czasach coraz więcej osób szuka sposobu na odpoczynek od codziennego stresu, obowiązków zawodowych i nieustannego napływu informacji.
Jedną z najbardziej dostępnych i najskuteczniejszych form psychohigieny jest bieganie.
Kontynuuj czytanie 17.7.2026