Irena o zmianie diety z aplikacją Dine4Fit: Nie wierzyłam, że mogę schudnąć, jedząc tak dużo.
Moja transformacja rozpoczęła się w maju 2022 roku, kiedy moja waga osiągnęła 120 kg przy 182 cm wzrostu.
Miałam 50 lat i postanowiłam coś z tym zrobić.
Poszczególne kółeczka w aplikacji Dine4Fit mogą, z punktu widzenia odchudzania, mieć różną wagę i znaczenie. Niektóre z nich są ważne przede wszystkim z punktu widzenia zdrowia.
Ale czy naprawdę musimy je wszystkie skrupulatnie wypełniać?
Ideałem jest utrzymanie się w pobliżu 100% zgodności. Ale przyjrzyjmy się im bliżej.
Kółeczka ważne z punktu widzenia utraty wagi:

– to kółeczko jest kluczowe, jeśli nie będziemy mieli go prawidłowo ustawionego, odchudzanie (lub przyrost masy ciała) najprawdopodobniej nie zakończy się sukcesem. W przypadku odchudzania główną zasadą jest przebywanie przez dłuższy czas w rozsądnym deficycie kalorycznym, czyli większy wydatek energetyczny niż pobór energii.
Jeśli wprowadzisz do aplikacji prawidłowe dane wejściowe (waga, wiek, wzrost, płeć, średni poziom aktywności i ewentualnie % tkanki tłuszczowej zmierzony za pomocą pomiarów biometrycznych np. na urządzeniach Inbody lub Tanita), to aplikacja już inteligentnie obliczy spożycie energii potrzebne do osiągnięcia celu. Wielu użytkowników popełnia tu jednak błąd i wprowadza dane wejściowe w sposób nieprawidłowy (np. zaniża poziom swojej aktywności, przyp. red.).
– ich spełnienia w zależności od ustawień aplikacji jest najważniejszym z trzech głównych makroskładników. Dlaczego? Białko między innymi chroni podczas redukcji masę mięśniową przed jej utratą. Dzięki ich odpowiedniej ilości, podczas redukcji pozbywamy się głównie zapasów tłuszczu, a nie wartościowej masy mięśniowej.
Wyjątek: ustawienia aplikacji nie zawsze są jednak realistyczne – jest to specyficzne dla osób z dużą ilością tkanki tłuszczowej i wysoką masą ciała – w tym przypadku ilość białka oblicza się ręcznie, odejmując od wagi całkowitej masę tkanki tłuszczowej zmierzoną na urządzeniu bioimpedancyjnym (uzyskując w ten sposób wartość masy aktywnej, tzw. FFM), a następnie mnożąc to FFM przez niezbędny współczynnik, np. średnio 1,6. Jeśli następnie pomnożymy ten współczynnik przez ilość masy beztłuszczowej, otrzymamy wymaganą dzienną ilość białka dla danej osoby (to wyliczenie jest potrzebne, ponieważ w tych konkretnych przypadkach, gdyby pozostawić ustawienie białka aplikacji, wyliczyłaby ona niepotrzebnie wysoką ilość białka, która również byłaby dość trudna do spełnienia). Skąd wiemy, że ustaliliśmy idealną ilość białka? Znowu poprzez ciągły pomiar (sprawdzanie) na maszynie bioimpedancyjnej, czy nie tracimy nadmiernie masy mięśniowej podczas redukcji (a czy uczciwie realizujemy ustaloną ilość białka).

– Dla jednych i drugich nie ma aż takiego znaczenia, czy jednego dnia uda Ci się zjeść nieco więcej węglowodanów kosztem tłuszczu, a następnego dnia może odwrotnie. Tłuszcze są szczególnie ważne dla prawidłowej funkcji hormonów i wykorzystania witamin A, D, E, K. Węglowodany są ściśle związane z błonnikiem, który znajduje się w węglowodanowych źródłach pożywienia. Jeśli mamy bardzo niskie spożycie węglowodanów, bardzo prawdopodobne jest, że nie przyjmiemy wystarczającej ilości błonnika.
Tak więc z perspektywy odchudzania najważniejsze jest kółeczko całkowitego spożycia energii i białka. Jeśli czasem nie uda się wszystkiego zapełnić, to nie jest to taka tragedia, ale dobrze jest nie dopuścić do tego, by „czasem” było zbyt często i stało się regularnością – tu właśnie może pomóc próba wcześniejszego zaplanowania diety na kolejne dni.
Kółeczka ważne z punktu widzenia zdrowia:
– znaczenie błonnika polega przede wszystkim na jego korzyściach zdrowotnych, takich jak oczyszczanie jelit i tym samym ochrona przed rakiem jelita grubego; regulowanie poziomu cholesterolu; jako probiotyk błonnik służy jako pokarm dla bakterii mikrobiomu jelitowego, pomagając wspierać naturalną odporność organizmu (nawet 70% odporności ukryte jest w jelitach).
Jednocześnie ma większe działanie sycące niż białko. Nie wszędzie jest on wymieniony na opakowaniach żywności, nie jest to obowiązkowe dla producentów, ale można go znaleźć np. w pieczywie razowym, żytnim, otrębach, płatkach owsianych, orkiszowych, owocach (jabłko, gruszka, winogrona, awokado, pomarańcza, owoce leśne, maliny), orzechach, nasionach, warzywach (papryka, marchew, kalarepa), mące razowej, makaronie razowym, ryżu basmati, batatach…

Nie przegapcie tego! Najczęściej błonnik nie jest wymieniany w produktach z roślin strączkowych, ale zazwyczaj jest go w nich dużo. Jeśli nie ma go na liście dla danego produktu, spróbuj porównać go z podobnym produktem w bazie, w której jest wymieniony. Z drugiej strony, wielu użytkowników usprawiedliwia swoje bardzo niskie spożycie błonnika, błędnie myśląc, że skoro błonnik nie jest wymieniony wszędzie, to na bank spożywają go wystarczająco dużo – co często jest błędnym założeniem.
– W ich przypadku zalecane spożycie dla przeciętnego człowieka wynosi około 10% całkowitej dziennej dawki energii. Dotyczy to zarówno cukrów dodanych (słodziki do kawy, produkty słodzone), jak i naturalnie występujących cukrów w postaci laktozy w produktach mlecznych czy fruktozy, zwłaszcza w owocach.
– Wypełnienie kółeczka z solą jest o tyle istotne, że jego nadmiar w dłuższym okresie czasu może powodować zatrzymanie wody, obrzęki i wysokie ciśnienie krwi. Nie jest do końca łatwo przekroczyć ustalone 5g dziennie, ale przeciętna populacja spożywa około 15g soli dziennie, a to naprawdę za dużo.
– powinny mieścić się w granicach 10% całkowitego dziennego spożycia energii. Długotrwały nadmiar może prowadzić do złego poziomu cholesterolu, miażdżycy i chorób układu krążenia, zwłaszcza udaru mózgu i choroby wieńcowej. Nie należy tego lekceważyć, według statystyk większość Polaków umiera w dłuższej perspektywie na choroby układu krążenia, na które w dużej mierze możemy wpływać poprzez nasz styl życia.
W parze z wypełnianiem kółeczek idzie komponowanie samej diety, tak aby była ona idealnie urozmaicona, a zdrowie, które mamy tylko jedno, było jak najbardziej wspierane. Tzn. dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości witamin, minerałów, antyoksydantów, kwasów tłuszczowych omega3, bakterii probiotycznych… Dbajmy o swoje zdrowie, to cenna rzecz, o którą możemy zadbać własnymi siłami.
Autor: Pavel Furch, dietetyk i instruktor fitness
foto: depositphotos.com
Moja transformacja rozpoczęła się w maju 2022 roku, kiedy moja waga osiągnęła 120 kg przy 182 cm wzrostu.
Miałam 50 lat i postanowiłam coś z tym zrobić.
Kontynuuj czytanie 1.7.2024
Większość ludzi zna to uczucie: pieczenie za mostkiem, kwaśny posmak w ustach, czasem ból promieniujący do gardła. Zgaga bywa traktowana jak drobna niedogodność – efekt ciężkiego obiadu albo za dużej ilości kawy. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestaje być epizodem, a staje się rutyną.
Wtedy nie chodzi już tylko o objaw, jakim jest zgaga, ale o proces cofania się treści żołądka do przełyku – czyli refluks.
Kontynuuj czytanie 16.2.2026
Pewnie to znasz. Jesienią czujesz się w porządku, ale gdzieś między listopadem a lutym coś się zmienia – waga rośnie, ubrania zaczynają być ciaśniejsze, a energii jest coraz mniej.
A potem przychodzi wiosna i wraz z nią pytanie: skąd właściwie wzięły się te kilogramy?
Kontynuuj czytanie 12.2.2026
Wyobraź sobie hormon, który po każdym posiłku obiega organizm z prostą wiadomością: „Jest energia. Można ją wykorzystać albo odłożyć na później”. Tym hormonem jest insulina. U zdrowej osoby cały ten mechanizm działa jak dobrze zgrany system: poziom glukozy we krwi rośnie, trzustka uwalnia insulinę, a komórki mięśni, wątroby i tkanki tłuszczowej reagują – wpuszczają glukozę do środka, spalają ją lub magazynują.
Kontynuuj czytanie 9.2.2026
Wyobraź sobie, że w Twoim brzuchu żyje całe miasto. Miliony mieszkańców, każdy z własną rolą: jedni produkują witaminy, inni pilnują porządku, jeszcze inni zajmują się utylizacją odpadów. To nie metafora – to mikrobiom jelitowy. Ekosystem bakterii, który decyduje o tym, czy masz energię, czy łapiesz infekcje, czy łatwo tyjesz i czy Twój mózg działa na wysokich obrotach, czy raczej we mgle.
Kontynuuj czytanie 4.2.2026
Najczęściej najtrudniejsze walki to te, które toczymy z samymi sobą. Moja zaczęła się 13 stycznia 2025 roku. Nie było to kolejne noworoczne postanowienie – takich miałam już wiele i wszystkie kończyły się tak samo.
Tym razem stawka była inna. Chodziło o przeżycie.
Kontynuuj czytanie 2.2.2026