I pozytywne myśli mogą być niechciane i psuć nam odchudzanie.
„Czytałeś/aś artykuł „Niechciane myśli – cichy sabotażysta”?
Jeśli nie, koniecznie go póxniej przeczytaj. A teraz znowu przyjrzymy się myślom – tym razem tym, które na pierwszy rzut oka wydają się pozytywne, ale mają też swoje „ale”…“

„Wow, jak ja dziś pięknie poćwiczyłam, zasługuję na ciastko.”
„Wow, już 4 kg mniej, więc nagroda w postaci słodkiego batonika jak znalazł.”
To właśnie te myśli potrafią podkraść nam efekty – tak samo skutecznie jak dobrze znane: „jesteś do niczego i i tak Ci się nie uda”.
Ten pozornie pozytywny głos mamy w głowie wszyscy. W gruncie rzeczy jest miły – wspiera, mówi, że jesteśmy świetni i damy radę. Może go nie słyszymy często, a czasem w ogóle nie zauważamy, bo nie niesie negatywnych emocji i pozornie tylko nas podnosi. Słowo „pozornie” jest tu kluczowe. Bo to właśnie takie pozorne pocieszenie prowadzi nas dokładnie w tym samym kierunku co podkopujący krytyk.
„Dzisiaj poszło świetnie, więc mogę zjeść trzy ciastka.”
„Ćwiczenie wyszło super, więc mogę sobie pozwolić – w końcu żyje się tylko raz, hurra na lody!”
Nie zauważasz tego, a już siedzisz w kawiarni z pumpkin latte (2500 kJ) w ręku. Niby nic wielkiego, prawda? Efekt jednak ten sam. I niestety, właśnie po takich „drobnostkach” nasze wyniki zaczynają się zatrzymywać.
Nic się nie dzieje i nie wiesz czemu. Albo nawet nie zauważasz, bo przecież było Ci dobrze – więc o co chodzi? Dokładnie o to. Kiedy „dobre ja” często chwali, działa tak samo jak „złe ja” z krytyką.
Nie ma nic złego w tym, żeby czasem zjeść ciasto, ale dodajmy do tego odpowiednią świadomość, a nie emocję, która wpędza nas w pułapkę „dobrych wyników”, które prędzej czy później przeminą.
Moje klientki prowadzą dziennik myśli i uczę je, by zapisywały także te pozytywne głosy, które podpowiadają: „bo idzie mi tak dobrze, mogę sobie pozwolić”.
Nie musimy stać przed witryną cukierni i powstrzymywać się zawsze. Ale też nie musimy wchodzić bezmyślnie. Podejdźmy do tego świadomie. Prowadźmy wewnętrzne dialogi typu:
„Dlaczego miałabym teraz zjeść to ciasto?”
„Czy to naprawdę dobry pomysł?”
„Czy to mi coś da, czy tylko przyjemność na chwilę?”
Rozmawiaj ze sobą. Odpowiedzi już w Tobie są.
P.S. Pewnie zauważyliście, że tym razem piszę głównie do kobiet. W praktyce jeszcze nie spotkałam mężczyzny, który myślałby w podobny sposób.
Autorka: Veronika Mayová, Certyfikowana trenerka żywieniowa
foto: cz.depositphotos.com
dine4fit.pl
Redakcja
www.dine4fit.pl
6.11.2025
dine4fit.pl
Ciekawe, Różne