Czy przy odchudzaniu obowiązują sztywne zakazy, czy możemy sobie czasem pozwolić na coś ekstra?
Często widzę u swoich klientów, a także w grupach na Fb, że wiele osób ma wręcz paniczny lęk przed tym, że jeśli chcą schudnąć, nie wolno im już nigdy zjeść nic tak zwanego niezdrowego.
I właśnie dlatego boją się redukcji i często rezygnują z niej z góry.
Powiem to tak – czysto teoretycznie można chudnąć nawet na jedzeniu z fast foodu, jeśli utrzymujemy wymagany deficyt kaloryczny. Z drugiej strony trzeba oczywiście brać pod uwagę, jaki miałoby to wpływ na nasze zdrowie. Pewnie się zgodzimy, że marny. Na podstawie wieloletniego doświadczenia z praktyki mówię więc, że redukcja i jakościowe odżywianie powinny iść w parze.

Ponieważ dla wielu osób – zwłaszcza z większą masą ciała – redukcja jest procesem długoterminowym, nie ma potrzeby jeść w 100 proc. idealnie zdrowo. To oczywiście scenariusz idealny, ale kluczowa jest długofalowa wykonalność takiego sposobu odżywiania.
To nie polega na tym, żeby powiedzieć sobie: teraz zacisnę zęby i przez dwa miesiące będę jeść wzorowo. Jasne, wielu z nas to udźwignie. Ale co za pół roku, dwa lata, pięć lat? Czy naprawdę dam radę tak rygorystycznie jeść na dłuższą metę?
Bardzo użyteczną zasadą, która sprawdziła się nie tylko u mnie, jest 80:20, czyli 80 proc. to wartościowe składniki, a 20 proc. mogą stanowić te mniej jakościowe – wciąż jednak z umiarem.
Dzięki temu możemy osiągnąć DŁUGOTRWAŁĄ UTRZYMALNOŚĆ i traktować ten sposób odżywiania nie jako mękę czy wyrzeczenia, ale jako zdrowy styl życia, przy którym zostaniemy najlepiej na stałe.

Chudnięcie i bycie na redukcji nie oznacza, że już nigdy nie zjemy ulubionego ciacha albo na przykład smażonego kalafiora. Tak, to nie jest szczególnie prozdrowotne, ale jeśli pojawia się to OD CZASU DO CZASU i W ROZSĄDNEJ ILOŚCI, a reszta naszej diety jest jakościowa, to jak najbardziej jest to możliwe. I pomaga nam to w długoterminowej wytrzymałości.
Kluczowe są zawsze ilość, częstotliwość i ogólny kontekst naszego jadłospisu.
Nie musimy się więc bać, że na zawsze zrezygnujemy ze swojego małego grzeszku, ale wszystko powinno być z umiarem i rozsądkiem, żeby nie przerodziło się to w reakcję łańcuchową. Tu ważna jest głowa i odrobina samokontroli.
Jedzenie nie jest wrogiem, ale przyjemnością i wsparciem w naszej drodze.
Autor: Pavel Furch, doradca żywieniowy
foto: cz.depositphotos.com
dine4fit.pl
Redakcja
www.dine4fit.pl
1.12.2025
dine4fit.pl
Ciekawe, Różne