Droga do zdrowia
i dobrego samopoczucia
App store rating

Droga do zdrowia
i dobrego samopoczucia

Franciszek: 56 kilo mniej – zmieniłem życie dla syna

Mam 34 lata, mierzę 197 cm i jeszcze 2 lata temu ważyłem około 140–145 kilogramów. Dziś ważę około 90 kg, a według pomiaru składu ciała mam 8,1% tkanki tłuszczowej.

Kiedy dziś patrzę wstecz, aż trudno uwierzyć, jak dużą drogę przeszedłem w niecały rok.

Ale to nie była tylko zmiana wagi. To była zmiana całego życia.

Kiedy sport się kończy, ale jedzenie zostaje

Kiedyś byłem sportowcem. Rekreacyjnie trenowałem trójbój siłowy i miałem już całkiem solidne wyniki. Sport był dużą częścią mojego życia. Potem jednak przyszła kontuzja. Zerwałem więzadło w kolanie i sportowe ambicje się skończyły. Niestety razem z nimi skończył się też regularny ruch.

Jedzenie jednak zostało.

Z czasem ze sportowca stałem się osobą, która jadła tak jak wcześniej, ale prawie się nie ruszała. Do tego zmieniłem pracę – z fizycznie wymagającej branży inżynieryjnej przeszedłem do biura jako programista. Ruchu było jeszcze mniej. Lata mijały, a waga powoli, ale systematycznie rosła. Aż doszedłem do około 140 –145 kilogramów.

Moment, który zmienił moje życie

Przełom nastąpił wraz z narodzinami syna, bo nagle uświadomiłem sobie coś, co naprawdę mnie uderzyło. Nie byłem w stanie normalnie bawić się nawet z własnym dzieckiem. Podniesienie go z ziemi było problemem. Każda aktywność od razu powodowała u mnie zadyszkę. Byłem spocony, zasapany i wyczerpany.

I wtedy w głowie pojawiła się tylko jedna myśl: „Jakiego tatę właściwie ma mój syn?”

Uświadomiłem sobie, ile rzeczy może mnie ominąć. Bieganie po placu zabaw, wspólne wycieczki, zwykła zabawa.
I zdecydowałem, że to zmienię.

Pierwsze małe kroki

Na początku zrobiłem najprostsze – wyeliminowałem to, co najgorsze: słodkie napoje, słodycze i dużo niezdrowego jedzenia. Już sama ta zmiana przyniosła ogromny efekt. W krótkim czasie zniknęło około 8 kilogramów. Dziś wiem, że duża część to była najpewniej woda, ale wtedy o tym nie wiedziałem – za to mocno podbiło to moją motywację.

Z czasem zrozumiałem, że jeśli traktuję to poważnie, muszę nadać temu jakiś system i porządek.

Dzień, w którym zacząłem korzystać z aplikacji Dine4Fit

7 kwietnia 2024 pobrałem aplikację Dine4Fit. W tamtym momencie ważyłem już „tylko” 135 kilogramów. Po raz pierwszy miałem pełny obraz tego, ile naprawdę jem i gdzie popełniam błędy. Nagle zobaczyłem rzeczywistość w liczbach.

Ustawiłem sobie spożycie na poziomie około 2200 kcal. Przy moim wzroście i aktywności oznaczało to deficyt rzędu 1300 kcal dziennie. Wiedziałem, że to nie będzie łatwe, bo to dość restrykcyjny tryb, ale byłem zdecydowany to zrobić – musiałem.

Nowy styl życia

Mój styl życia zmienił się praktycznie o 180 stopni. Kupiłem pojemniki na jedzenie i zacząłem gotować na zapas. Przy moim obciążeniu pracą nie było to łatwe  zdarzało się, że pracowałem nawet 230 godzin miesięcznie, a w domu mieliśmy małe dziecko.

Niestety, czasem odbijało się to na śnie.

Mimo to starałem się trzymać prostych i szybkich posiłków. Najczęściej były to:

• pierś z kurczaka z ryżem i oliwą z oliwek
• wołowina
• twaróg z białkiem
• dobrej jakości szynki
• mrożone warzywa

Może nie były to posiłki, które wygrałyby konkurs na najładniejszy talerz na Instagramie. Ale działało.

Powrót do ruchu

Stopniowo wróciłem też na siłownię. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom z trójbojem siłowym miałem przynajmniej podstawowe pojęcie o tym, jak trenować.

Do tego zacząłem jeździć do pracy rowerem zamiast samochodem. Prawie codziennie. Ruch znów stał się naturalną częścią mojego życia.

Uczciwość wobec samego siebie

Oczywiście, że czasem popełniałem błędy. Każdy je czasem popełnia. Ale jednej rzeczy trzymałem się zawsze – wszystko rzetelnie zapisywałem. Nawet jeśli zjadłem coś poza planem, zapisywałem to. Nie chciałem się oszukiwać.

Efekt po niecałym roku

Zrzuciłem około 56 kilogramów. Moja najniższa waga wynosiła 86 kg. Po przejściu na tryb utrzymania masa ciała wzrosła do około 92 kg, co przy normalnym jedzeniu i uzupełnieniu glikogenu jest całkowicie naturalne. Podczas pomiaru składu ciała InBody na Uniwersytecie Zachodnioczeskim w Pilźnie czekało mnie jednak duże zaskoczenie – poziom tkanki tłuszczowej wynosił około 8,1% (z uwzględnieniem błędu pomiaru).

Niestety skóra nie zdążyła się w pełni obkurczyć, więc raczej nie będzie „idealnej rzeźby”, ale czuję się świetnie.

Największa zmiana nie jest na wadze

Największa zmiana to nie liczba na wadze. Dziś nie mam problemu, żeby pobiec z synem na plac zabaw, podnieść go, biegać z nim czy wnosić go na zjeżdżalnię. Możemy się razem bawić bez tego, żebym po kilku minutach opadał z sił. I właśnie dlatego to wszystko zacząłem.

Czego nauczyłem się po drodze

Jednym z największych błędów, które wcześniej popełniałem, było jedzenie z nudów. Moim zdaniem to ogromny zabójca postępów. Kolejnym błędem było całkowite eliminowanie tłuszczów. Myślałem, że tłuszcz = kalorie = źle. Później skończyło się to u mnie problemami hormonalnymi.

Droga się nie kończy

Nie przestałem zapisywać w aplikacji nawet po zakończeniu diety. Dzięki temu cały czas mam kontrolę nad tym, co jem, i mogę szybko reagować na ewentualne odchylenia. Ruch znowu zaczął sprawiać mi przyjemność i nie wyobrażam sobie bez niego codziennego życia. A przede wszystkim – mogę być takim tatą, jakim chciałem być. W mojej drodze ogromnym wsparciem była żona, która towarzyszyła mi przez całą zmianę, mimo że sama przechodziła wymagający czas z małym dzieckiem.

Słowo pokrzepienia na koniec? Każdy, kto myśli o zmianie stylu życia na lepszy i się waha – po prostu spróbujcie. Warto każdej włożonej pracy. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć.

foto: archiwum naszego Bohatera

dine4fit.pl

Redakcja
www.dine4fit.pl

23.3.2026 dine4fit.pl Różne

Z archiwum

🔥Dwa cele, dwa style życia, dwa plany – jak wygląda jadłospis i trening kobiety 45+ oraz aktywnej 33-latki?

W świecie redukcji i fitnessu nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich. Dlatego pokażemy dziś dwa różne przypadki: kobiety po 45. roku życia, która chce schudnąć, i trzydziestolatki, która chce być fit i trzymać formę. Obie mogą korzystać z aplikacji Dine4Fit – ale każda na swój sposób. Oto nasze przykładowe podejście – z przemyślanymi jadłospisami, realnym planem i konkretnymi wyliczeniami.

Powiązane artykuły

Trzy pułapki „zdrowego” jedzenia w trasie – i jak ich unikać

Sięgasz po sałatkę z kurczakiem zamiast frytek. Po baton „proteinowy” zamiast czekolady. Po izotonik zamiast coli. Każdy z tych wyborów wygląda jak dobra decyzja – i każdy z nich może być pułapką, w którą wpadasz właśnie dlatego, że opakowanie krzyczy „zdrowe”, „fit” albo „lekkie”.

Jak odpoczywam i dlaczego cisza jest dla mnie formą luksusu

Są ludzie, którzy po ciężkim dniu włączają serial, zamawiają sushi i z poczuciem dobrze wykonanej pracy rozpływają się na kanapie. I to jest jak najbardziej w porządku!

A potem jestem ja – ktoś, kto lubi intensywność, działanie, ruch, pracę, odpowiedzialność, ludzi i tempo, ale jednocześnie doskonale wie, że głowa i emocje potrzebują regularnego serwisu tak samo jak ciało.

Szum jedzeniowy. Dlaczego im mocniej się ograniczasz, tym głośniej robi się w głowie

Jest 10 rano. Śniadanie zjedzone godzinę temu, do obiadu jeszcze daleko, a Ty już planujesz, co na ten obiad będzie. Potem przychodzi myśl o przekąsce. Potem znowu o obiedzie. Otwierasz aplikację z dostawą, choć wcale nie jesteś głodny – po prostu chcesz popatrzeć. W tle, pod wszystkim, co robisz w ciągu dnia, działa cichy, uporczywy program: jedzenie.

Kontynuuj czytanie 29.6.2026

Niektórzy ludzie wyglądają na silnych, ale w środku od dawna są na skraju wyczerpania

Na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie, że ze wszystkim sobie radzą. Funkcjonują. Uśmiechają się. Zajmują się dziećmi, pomagają rodzicom, pilnują wnuków, chodzą do pracy, a często jeszcze rozwiązują problemy innych.

To ludzie, na których można polegać. Właśnie dlatego mało kto zauważa, że samych siebie stopniowo zepchnęli na sam koniec własnego życia.

Kontynuuj czytanie 25.6.2026

Mniej mięsa, nie mniej białka. Jak jeść po flexitariańsku?

Co trzeci Polak zapowiada, że w tym roku zje mniej mięsa. To nie jest deklaracja garstki zapaleńców z wielkich miast – to już głos sporej części społeczeństwa. I co ciekawe, większość tych osób wcale nie chce zostać wegetarianami. Chcą po prostu jeść inaczej: trochę mniej kotletów, trochę więcej roślin, bez sztywnych zasad i bez poczucia, że czegoś sobie zabraniają.

Kontynuuj czytanie 22.6.2026

Dostępne wszędzie tam, gdzie ich potrzebujesz

Tabele kalorii są dostępne w Internecie, na telefonie, tablecie i smartwatchach, takich jak Garmin i Apple Watch.

App Store Google Play

Dine4Fit Banner Dine4Fit Banner