Kreteńscy rolnicy kontra amerykańscy biznesmeni. Wynik zaskoczył nawet naukowców
Lata 60. XX wieku. Amerykański naukowiec Ancel Keys próbował odpowiedzieć na pozornie proste pytanie: dlaczego mieszkańcy niektórych krajów śródziemnomorskich chorują na serce znacznie rzadziej niż dobrze sytuowani Amerykanie? W swoich badaniach porównywał m.in. mieszkańców Krety – żyjących skromnie, z ograniczonym dostępem do specjalistycznej opieki medycznej – z zamożnymi mężczyznami z Minnesoty uczestniczącymi w badaniach epidemiologicznych. Wynik był sprzeczny z intuicją: Kreteńczycy znacznie rzadziej doznawali zawałów i statystycznie żyli dłużej.

Sześćdziesiąt lat później naukowcy wciąż wracają do tego samego regionu i wciąż dochodzą do podobnych wniosków. W czerwcu 2026 roku na łamach European Journal of Nutrition opublikowano wyniki 20-letniej obserwacji greckiej kohorty ATTICA – ponad 3000 zdrowych dorosłych z Aten, śledzonych od 2002 do 2022 roku. Osoby najściślej przestrzegające śródziemnomorskiego wzorca żywienia miały o 61% niższe ryzyko choroby sercowo-naczyniowej niż te, które stosowały go w najmniejszym stopniu. Każdy krok w stronę większego przestrzegania tego modelu żywienia (dokładnie: każde odchylenie standardowe wyższego wyniku) wiązał się z 26% niższym ryzykiem.
To nie jest jednorazowa ciekawostka. Już w 2003 roku, na łamach New England Journal of Medicine, zespół Antonii Trichopoulou przebadał ponad 22 000 dorosłych Greków i pokazał, że im bliżej ktoś trzymał się tradycyjnego wzorca śródziemnomorskiego, tym niższe było jego ryzyko śmierci z jakiejkolwiek przyczyny w okresie obserwacji. Różnica sięgała około 25% przy każdym wzroście o dwa punkty w 10-punktowej skali przestrzegania diety. Dwie dekady, dwa różne zespoły badawcze i ten sam wniosek.
Co więc tak naprawdę znajduje się na talerzu?
Nie ma tu żadnych rewolucji, za to jest konsekwencja. Podstawę codziennych posiłków stanowią warzywa i owoce – nie jako dodatek, lecz główna część dania. Do tego pełnoziarniste produkty zbożowe: pełnoziarnisty chleb, brązowy ryż, kasze czy pełnoziarnisty makaron.
Głównym źródłem tłuszczu jest oliwa z oliwek extra virgin – używana zarówno do gotowania, jak i do sałatek. Kilka razy w tygodniu na talerzu pojawiają się ryby i owoce morza, rośliny strączkowe oraz orzechy. Drób i jajka spożywane są umiarkowanie, a nabiał najczęściej w postaci produktów fermentowanych, takich jak jogurt naturalny czy sery.
Czerwone mięso i słodycze pozostają okazjonalnym dodatkiem, a nie codziennym elementem diety. Kieliszek czerwonego wina może pojawić się do posiłku, ale nie jest obowiązkowym składnikiem tego modelu żywienia.
Sól jest obecna, lecz używana z umiarem. Smak potraw budują przede wszystkim zioła i przyprawy – oregano, bazylia, tymianek, rozmaryn czy czosnek – dzięki czemu można ograniczyć ilość soli bez utraty walorów smakowych.
Co ważne, badacze od lat podkreślają, że korzyści wynikają z całego wzorca żywienia i stylu życia, a nie z jednego „magicznego” składnika. Sama oliwa czy same orzechy nie tworzą diety śródziemnomorskiej.
Jeszcze ciekawsze jest to, że wielu naukowców uważa, iż sekret tkwi nie tylko w tym, co znajduje się na talerzu. W piramidzie diety śródziemnomorskiej u samej podstawy znajdują się dwie rzeczy niezwiązane bezpośrednio z jedzeniem: regularna aktywność fizyczna i dobre relacje społeczne. Wspólne posiłki, spokojne jedzenie bez pośpiechu i rozmowa przy stole. Brzmi banalnie, ale właśnie ten całościowy styl życia powtarza się w badaniach jako jeden z elementów sprzyjających długowieczności.
Warto przy tym zachować zdrowy sceptycyzm. Dane z Grecji czy Krety pochodzą głównie z badań obserwacyjnych, a więc pokazują silne związki, ale same w sobie nie dowodzą przyczyny. Mocnym uzupełnieniem pozostaje hiszpańskie badanie PREDIMED – randomizowane badanie kliniczne, które pozwala znacznie mocniej niż badania obserwacyjne wnioskować o zależności przyczynowo-skutkowej. Wykazało ono niższe ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych u osób stosujących dietę śródziemnomorską wzbogaconą o oliwę z oliwek extra virgin lub orzechy w porównaniu z dietą niskotłuszczową. Nie każdy element tej układanki ma taką samą siłę dowodową, ale od kilkudziesięciu lat wszystkie najważniejsze badania wskazują w tym samym kierunku.
Ta dieta ma jeszcze jedną zaletę, o której rzadko się mówi: nie trzeba traktować jej jak restrykcyjnego planu. To bardziej kierunek niż lista zakazów. Wystarczy częściej wybierać ryby, rośliny strączkowe czy orzechy oraz zastąpić masło oliwą z oliwek, aby po kilku tygodniach zauważyć różnicę, więcej błonnika, korzystniejszy profil tłuszczów, mniej podjadania. W Dine4Fit taką zmianę łatwo zobaczyć czarno na białym w dzienniku posiłków, ale efekt czuje się też bez liczenia.
Kreteńczycy nie liczyli kalorii ani makroskładników. Jedli zgodnie z lokalną tradycją – opartą na warzywach, oliwie, roślinach strączkowych, pełnych ziarnach i rybach. Po ponad sześćdziesięciu latach badań właśnie ten prosty model żywienia pozostaje jednym z najlepiej udokumentowanych sposobów zmniejszania ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i wspierania długiego życia.
dine4fit.pl
Redakcja
www.dine4fit.pl
13.7.2026
dine4fit.pl
Różne