Droga do zdrowia
i dobrego samopoczucia
App store rating

Droga do zdrowia
i dobrego samopoczucia

Tort od czasu do czasu tak, ale podstawą sukcesu zawsze jest powrót do wyznaczonego rytmu

Oto Ewa, która przez lata słyszała od najbliższych, że za dużo je i że jest gruba – aż w wieku 34 lat waga pokazała jej 126 kg. Dziś waży 73–75 kg, nosi rozmiar M i postanowiła podzielić się swoją historią z użytkownikami Dine4Fit:

Swoją opowieść zacznę od dzieciństwa, żebyście mogli lepiej zrozumieć wszystko, co ukształtowało nie tylko moją sylwetkę, ale też sposób, w jaki patrzę na siebie samą.

Zaczynamy…

Dzieciństwo

W tym okresie nigdy nie miałam problemów z figurą. Codziennie spędzałam czas na dworze, na osiedlu, z paczką innych dzieciaków – biegaliśmy, graliśmy w różne gry. No i trochę broiliśmy. Ale już wtedy miałam ogromny apetyt. Na przykład w pierwszej klasie bez problemu zjadałam całą dorosłą porcję jedzenia w restauracji, a potem jeszcze pucharek lodów. Albo nieraz po obiedzie w domu wpadałam jeszcze na jedzenie do babci. Ale wtedy nie odbijało się to jeszcze na figurze.

Dorastanie

W okresie dorastania też miałam dość szczupłą sylwetkę. Byłam wyższa niż inne dziewczyny w klasie, miałam mocniejsze nogi i ręce, a do tego urosły mi piersi. Moja waga była wprawdzie o 10 kg wyższa, niż wynikałoby z jakichś tam norm, ale poza tym wszystko było w porządku. Tylko starsza siostra powtarzała mi, żebym nie „żarła” tyle. I że jestem gruba. A przecież to nie była prawda – „dziedziczyłam” po niej całe ubrania w rozmiarze 40. Ale już wtedy próbowałam ograniczać jedzenie, tylko że nigdy mi to nie wychodziło.

Dorosłość

Gdzieś koło dwudziestego drugiego roku życia zaczęłam niepostrzeżenie przybierać na wadze i kupować większe rozmiary. Najpierw 42, potem 44 – to jeszcze wydawało mi się w porządku. Ale rozmiar 46 już mi się nie podobał…

Dziś już wiem, że to była wina tego, że nie dbałam o dietę i wszystko gotowałam na mnóstwie tłuszczu. Słodyczy też używałam sobie do woli. Latem nosiłam tylko sukienki z elastycznego materiału, które się rozciągały, więc kiedy jesienią chciałam znów włożyć spodnie, musiałam kupować nowe. No a rozmiar 48 to już był alarm. Po latach stanęłam na wagę i wyskoczyła mi liczba 126 kg! Myślałam, że waga jest chyba zepsuta, ale nie była. Miałam wtedy jakieś 34 lata. Ograniczyłam ilość jedzenia, ale bez głodówek. Po prostu przestałam się przejadać i wprowadziłam ruch – godzinę dziennie na rowerze stacjonarnym i trzy razy w tygodniu chodziłam na siłownię. Waga i obwody powoli szły w dół. Tylko że potem zatrzymało się to na 92 kg, cokolwiek bym nie robiła. Pół roku nic się nie działo ani z wagą, ani z obwodami, więc stopniowo i niepostrzeżenie porzuciłam zdrowe nawyki i wróciłam do starych przyzwyczajeń.

Jasne, że chciałam znowu schudnąć, ale wydawało mi się to bez sensu, skoro poprzednio się nie udało. Wolałam więc sobie pofolgować – na przykład na śniadanie zjadałam cały strudel makowy. Tak, dobrze czytacie. Do tego duże zestawy z deserem z sieci fast food, a w weekendowe wieczory butelki wina.

Na dobrej drodze

Na początku mojej udanej drogi do lepszej sylwetki stoi duży termos na herbatę. Bardzo mi się spodobał, więc zaczęłam z niego dużo pić. Tylko dlatego, że był ładny. Nagle zauważyłam, że jem jakby mniej. Kilogramy leciały w dół i miałam wrażenie, że idzie mi to jakoś samo. Że nawet nie muszę się starać. Wtedy pomyślałam, że skoro tak dobrze idzie, to trochę temu pomogę. Wszędzie w Internecie czytałam o aplikacji Dine4Fit.

Liczenie kalorii w ogóle mnie nie kręciło, zawsze wydawało mi się to strasznym zawracaniem głowy, ale pewnego dnia stwierdziłam, że spróbuję zapisać w Dine4Fit jeden dzień, żeby mieć rozeznanie, ile ja tak naprawdę zjadam.

A ta aplikacja mnie totalnie wciągnęła. Zaczęła mnie naprawdę bawić i od tamtej pory stała się moim wielkim wsparciem. Kilogramy znikały jak śnieg na wiosnę – najpierw jeden tygodniowo, potem trochę zwolniło, ale chudnięcie nie ustawało.

Stopniowo odstawiłam tabletki na nadciśnienie, zniknął mi trądzik i wysypka z tyłu ramion.

Do wypełniania aplikacji Dine4Fit dołączyłam regularne pomiary InBody, żeby na swojej drodze nie błądzić, tylko konsekwentnie iść dalej, spalać tłuszcz i zachować mięśnie.

Małe, ale ważne kamienie milowe na długiej drodze

Nie wyznaczyłam sobie celu swojej drogi do odchudzania – po prostu dojdę tam, dokąd się da. Tak mijałam kolejne kamienie milowe, które sprawiały mi radość. Na przykład dwucyfrowa wartość 99 kg, potem przejście z otyłości do nadwagi przy 93 kg. Z czasem doszłam do wniosku, że dbanie o swoją sylwetkę to coś fajnego. Wcześniej traktowałam to jako zło konieczne i coś nieprzyjemnego, a teraz jest to dla mnie troska o coś ładnego, z czego jestem dumna.

Trochę trudów i minusów

Muszę przyznać, że ta droga nie zawsze była wygładzona i porośnięta miękkim mchem – czasem trafiał się kamyk. Na przykład zeszła zima. Ciału brakowało warstwy termoizolacyjnej, więc dawało mi to solidnie odczuć. Musiałam nosić pod spodniami legginsy, żeby nie marzły mi nogi. Dawał się też we znaki głód – wyliczona ilość kalorii przestawała mi wystarczać, więc powiedziałam sobie, że dam sobie chwilę oddechu od głodzenia się i zwiększę spożycie. A tłuszcz i tak znikał, więc już nie zmniejszałam z powrotem porcji. Tak stopniowo musiałam podnosić poziom aktywności aż do najwyższej wartości, mimo że moja aktywność sportowa jest minimalna. Sport to dla mnie na razie też zło konieczne i dopiero buduję sobie do niego relację. Ale widzę duże postępy – kupiłam sobie drążek i codziennie na nim ćwiczę, nie po to, żeby odhaczyć jakiś plan, tylko po prostu dla przyjemności. W moim przypadku to dobre posunięcie.

Czego się nauczyłam

Z drugiej strony gra na moją korzyść to, że lubię gotować, a do tego smakują mi zarówno te niezdrowe, słodkie i tłuste rzeczy, jak i warzywa, twaróg czy chude mięso, więc bez problemu wybieram tę korzystniejszą opcję. Ale od czasu do czasu zdarza się też tort, pączek albo lody. Podstawą jest zawsze wrócić do wyznaczonego rytmu i pilnować, żeby cały czas mieścić się w aktualnym rozmiarze ubrań.

Dokąd dotarłam na razie na swojej drodze

Teraz właściwie tylko przestępuję z nogi na nogę w miejscu, które bardzo mi się podoba i niekoniecznie muszę iść dalej. Konkretnie oznacza to wagę 73–75 kg i rozmiar M. Dalsza praca dotyczy głównie wprowadzenia sportu i treningu siłowego, gdzie stopniowo zwiększam częstotliwość i długość ćwiczeń w domu. Jestem bardzo wdzięczna, że udało mi się odzyskać sylwetkę z czasów dorastania, choć w odróżnieniu od tamtego okresu mam teraz na brzuchu zwisającą skórę – ale się tym nie załamuję. To taka przypominajka, co mam za sobą w życiu i skąd się wydostałam. Wielką radością była stopniowa, kompletna wymiana szafy, która zmieniła się z dresów i elastycznych sukienek w eleganckie sukienki, bluzki i spódnice, zwłaszcza z motywem sikorek, które uwielbiam. Sikorki zresztą często pilnują też mojej diety, żeby była zdrowa i zbilansowana.

Co chciałabym przekazać na koniec

W tym miejscu chciałabym podziękować zespołowi Dine4Fit za stworzenie świetnego pomocnika, dzięki któremu mogłam samodzielnie przejść drogę do wymarzonej sylwetki. Pomocnika, dzięki któremu nauczycie się, ile czego powinniście jeść, i zbudujecie sobie kaloryczną świadomość. Chciałabym też życzyć wszystkim, którzy idą swoją drogą do wymarzonej sylwetki i zdrowia, żeby szła im tak samo dobrze. Nie poddawajcie się! Każdy robi to trochę inaczej, ważne, żeby nasze drogi były dla nas przyjemne i możliwe do utrzymania, żebyśmy spokojnie doszli tam, gdzie naprawdę będziemy zadowoleni.

Foto: archiwum naszej Bohaterki

dine4fit.pl

Redakcja
www.dine4fit.pl

31.8.2026 dine4fit.pl Ciekawe, Korzystanie z Dine4Fit

Z archiwum

Ulepszyliśmy usuwanie błędnych wpisów

Uczymy się popełniając błędy. Dotyczy to również planowania menu. Właśnie dlatego usprawniliśmy usuwanie błędnych wpisów w aplikacji Dine4Fit na iOS.

Kontynuuj czytanie 11.3.2025

Powiązane artykuły

Trening powięziowy: co to właściwie jest, komu się przyda i jak go robić

Znasz to uczucie, kiedy po godzinie w samochodzie wysiadasz i przez pierwsze kilkanaście kroków idziesz jak zardzewiały robot? Albo kiedy rano, zanim się rozruszasz, skłon w przód kończy się gdzieś na wysokości kolan? Twoje mięśnie nie stały się przez noc słabsze. Zmieniło się coś w tym, jak współpracują ze sobą mięśnie, stawy i tkanki, które je otaczają.

Kontynuuj czytanie 14.9.2026

Pochwała chodzenia

Po kontroli u lekarza, którego lekko zaniepokoiło moje rosnące ciśnienie oraz całodobowe wyniki z holtera ciśnieniowego, musiałem nieco zmienić swój styl życia.

„Wie pan,” mówi mi pan doktor, „każdy kilogram w dół to jedna kreska w dół na ciśnieniu. Ale nie każdy kilogram jest taki sam.”

Kontynuuj czytanie 10.9.2026

Nie każę Ci robić tego, czego sama nie robię, to nie mój styl

Osobiście zawsze interesowało mnie, jak to mają sami eksperci, którzy innym ludziom radzą w sprawach zdrowia i stylu życia.

Jak podchodzą do własnych zasad zdrowia lekarze, terapeuci, trenerzy i dietetycy? Czy sami trzymają się tego, co polecają, czy w rzeczywistości mówią jedno, a robią drugie?

Jeśli Ty też jesteś ciekawy/a, zapraszam Cię do zajrzenia do mojego „domku” stylu życia, bo sama już dwunasty rok pracuję jako prywatna terapeutka żywieniowa. I każdego dnia uczę swoich klientów jeść i żyć lepiej.

Kontynuuj czytanie 24.8.2026

Jak dbam o głowę, kiedy tego wszystkiego jest za dużo? Moja codzienna psychohigiena bez wielkich cudów

Kiedy pada słowo „psychohigiena”, pewnie wyobrażasz sobie medytację o wschodzie słońca, dziesięć minut ćwiczeń oddechowych albo dziennik wdzięczności.

Ja wyobrażam sobie siebie, jak jedną ręką trzymam telefon z mailem służbowym, drugą próbuję powstrzymać dziecko przed zjedzeniem czegoś, co trzy sekundy temu znalazło na podłodze, i zastanawiam się, czy w ogóle dopiłam poranną kawę.

Kontynuuj czytanie 20.8.2026

Największy błąd przy odchudzaniu? Chaos w jedzeniu, nie brak silnej woli

Zdarzyło ci się obiecać sobie, że od poniedziałku zaczynasz? Że tym razem się uda, wystarczy tylko więcej silnej woli? Tyle że potem przychodzi zwykły dzień pracy.

Rano szybka kawa w biegu, przed południem nic, bo nie ma czasu, obiad na szybko między obowiązkami, po południu ogromny głód, a wieczorem nalot na lodówkę połączony z wyrzutami sumienia.

Kontynuuj czytanie 17.8.2026

Dostępne wszędzie tam, gdzie ich potrzebujesz

Tabele kalorii są dostępne w Internecie, na telefonie, tablecie i smartwatchach, takich jak Garmin i Apple Watch.

App Store Google Play

Dine4Fit Banner Dine4Fit Banner