💡Ulepszone funkcje w aplikacji. Kopiowanie i zbiorcze usuwanie elementów!
Zapisywanie w menu będzie teraz jeszcze szybsze i łatwiejsze! Wprowadzamy dwie ulepszone funkcje, które pozwolą Ci zaoszczędzić czas.
Psychohigiena to według mnie wciąż trochę niedoceniany i pomijany temat. A przecież w jakimś stopniu praktykujemy ją wszyscy, nawet jeśli tak tego nie nazywamy.
Spotkanie z przyjaciółmi. Spacer. Wypad w naturę. Książka, przy której na chwilę wyłączamy myślenie. Moment, w którym nie musimy niczego załatwiać, organizować ani ratować świata.
To wszystko może być psychohigiena. Problem, moim zdaniem, pojawia się w momencie, gdy odkładamy ją do szufladki „kiedyś, jak zostanie czas„.
Praca, dom, dzieci, szkoła, zajęcia dodatkowe, zakupy, gotowanie i jeszcze jakieś 158 innych spraw, które trzeba ogarnąć w ciągu zwykłego tygodnia. A potem w niedzielny wieczór człowiek sobie przypomina: aha, przecież miałam jeszcze odpocząć. Dlatego ja osobiście planuję sobie te chwile wytchnienia w kalendarzu i naprawdę się na nie cieszę.

Tak jak planujemy spotkania służbowe, wizytę u lekarza czy obowiązki związane z dziećmi, dla mnie ma sens świadome planowanie też tego, co pomaga naładować baterie.
Sama zauważyłam, że potrzebuję mieć coś, na co mogę się cieszyć. Dlatego staram się każdego miesiąca zaplanować jakiś wyjazd, wędrówkę czy dłuższy spacer. Może być nawet jednodniowy. Samo planowanie i oczekiwanie na coś przyjemnego już poprawia mi nastrój. A kiedy w końcu wychodzę na dwór, to dla mnie jeden z najlepszych sposobów na oczyszczenie głowy.
Jako trenerka żywieniowa pracuję dużo z emocjami ludzi. Bo jedzenie to nie tylko to, co mamy zapisane w jadłospisie. W sposobie odżywiania odbija się stres, zmęczenie, nastrój, stosunek do samego siebie, codzienne funkcjonowanie i to, co akurat przeżywamy. I właśnie dlatego psychohigiena jest dla mnie mocno związana z ciałem. Mówię o tym po prostu „poruszyć energię„.
Lubię biegać, chodzę na dłuższe wędrówki i niemal wszędzie, gdzie się da i pozwala na to czas, staram się chodzić pieszo. Biegać wychodzę najlepiej co najmniej trzy razy w tygodniu.
Ale właśnie wtedy najlepiej widzę u siebie tę różnicę. Kiedy przez dłuższy czas się nie ruszam, stres jest u mnie dużo bardziej odczuwalny. Ruch to dla mnie bowiem nie tylko coś, czym spalam kalorie. To sposób na to, żeby wyprowadzić napięcie z ciała, uporządkować myśli i choć trochę wrócić do siebie. I to jest moim zdaniem ważne również w kontekście odchudzania.
Gdy pada słowo „odchudzanie”, zwykle wszystko zaczyna się kręcić wokół jadłospisu, kaloryczności posiłków i ćwiczeń. Tylko że człowiek nie żyje w próżni.
Kiedy jestem zestresowana, zmęczona, przeciążona i przez dłuższy czas odsuwam siebie na ostatnie miejsce, odbija się to również na tym, jak o siebie dbam. I jak jem.
Dlatego zachęcam też swoje klientki, żeby nie traktowały dbania o siebie jako jakiegoś dodatkowego luksusu, na który przyjdzie czas dopiero, gdy wszystko inne będzie już załatwione.
Bo nigdy nie będzie tak, że wszystko jest już załatwione. Zawsze będzie jakieś pranie. Zawsze pojawi się kolejny e-mail. A dom ma niezwykłą zdolność wracania do poprzedniego stanu jakieś siedem minut po tym, jak się go posprząta.

Teraz, gdy znów zaczyna się rok szkolny, odczuwam to jeszcze mocniej. Po lecie ponownie wchodzimy w nowe rytmy i tryb dnia. Szkoła, przedszkole, praca, obowiązki, zajęcia dodatkowe i ustalanie, kto ma gdzie być o której godzinie i dlaczego nie ma kapci tam, gdzie teoretycznie powinny być.
Niekoniecznie robić coś wielkiego. Raczej wiedzieć, co konkretnie mi pomaga, i dać temu miejsce w swoim życiu. Dla jednej osoby będzie to sport. Dla innej ogród, muzyka, sauna, kawa z koleżanką, cisza albo dwie godziny w samotności, kiedy nikt się do niej nie odzywa.
Oprócz aktywnego wypoczynku lubię też ten bardziej spokojny. Czytanie i uczenie się to dla mnie coś, przy czym potrafię przyjemnie się wyłączyć, a jednocześnie mam poczucie, że gdzieś się rozwijam.
I jest jeszcze jeden, absolutnie kluczowy element mojej psychohigieny.
Mam dwoje małych dzieci, więc u nas praktycznie nie da się nie przytulać. I szczerze mówiąc, cieszy mnie to. Czasem człowiek nie potrzebuje kolejnej mądrej porady o radzeniu sobie ze stresem. Potrzebuje po prostu, żeby ktoś porządnie go przytulił.
Ale wróćmy do ruchu.
To nie biegaj. Każdy z nas jest inny, a psychohigiena nie powinna być kolejną dyscypliną, w której rywalizujemy o to, kto robi ją lepiej.
W ostatnich latach dużą popularność zyskują na przykład prace ręczne. Przyznaję, że mnie nigdy specjalnie nie szły. Więc podczas gdy jedna osoba przy szydełkowaniu osiąga stan głębokiego zen, ja po dwudziestu minutach prawdopodobnie potrzebowałabym psychohigieny właśnie z powodu tego szydełkowania. Ale rozumiem, dlaczego u kogoś taka czynność działa. Człowiek zajmuje ręce, skupia się na jednej rzeczy, a głowa może na chwilę odpuścić wszystko inne.
Psychohigiena nie musi wyglądać idealnie. Nie musi nadawać się na Instagrama i już na pewno nie musi być taka sama dla wszystkich. Ma być Twoja.
Znajdź coś, przy czym czujesz, że głowa Ci trochę cichnie, ciało się rozluźnia albo wręcz przeciwnie – przyjemnie budzi się w Tobie energia. I spróbuj dać temu konkretne miejsce w kalendarzu, zamiast czekać, aż kiedyś cudem „zostanie czas„.

Bo dbanie o siebie to nie coś, na co przychodzi kolej dopiero po wszystkim innym. A jeśli próbujesz schudnąć albo zmienić swoje nawyki żywieniowe, być może warto czasem oderwać wzrok od talerza i spojrzeć też na to, jak właściwie się czujesz. Czasem bowiem nie potrzebujemy więcej dyscypliny. Czasem wystarczy po prostu założyć buty i wyjść na spacer.
Autorka: Veronika Mayová, certyfikowana trenerka żywieniowa
foto: Claire Palm Hanzl oraz archiwum Autorki i Dine4Fit
Zapisywanie w menu będzie teraz jeszcze szybsze i łatwiejsze! Wprowadzamy dwie ulepszone funkcje, które pozwolą Ci zaoszczędzić czas.
Kontynuuj czytanie 15.4.2025
Wtorek, przerwa na lunch w biurze. Na jednym stole trzy pudełka i trzy różne filozofie. W pierwszym pudełku jajecznica na boczku z awokado, bo jego właścicielka od miesiąca jest na keto. W drugim sałatka z ciecierzycą, pomidorami i oliwą. W trzecim owsianka z owocami. Osoba, która ją przyniosła, od dawna ogranicza tłuszcz, wierząc, że to najlepsza droga do szczupłej sylwetki. Każda z tych osób jest przekonana, że to właśnie jej sposób jedzenia działa najlepiej.
Kontynuuj czytanie 12.10.2026
Decyzji o zdrowszym stylu życia często towarzyszy chęć, żeby więcej się ruszać. Po latach siedzącego trybu życia wiele osób zaczyna więc biegać, chodzić na długie wędrówki albo jeździć na rowerze.
Dla ciała to gwałtowna zmiana, która zwykle mu nie służy. Wręcz przeciwnie – jest dla niego szokiem.
Kontynuuj czytanie 8.10.2026
Rutynowe USG jamy brzusznej, kilka minut na leżance i zimny żel na skórze. Lekarz przesuwa głowicę, przez chwilę wpatruje się w monitor i mówi spokojnie: „Wątroba jest stłuszczona”. Nic Cię nie boli, czujesz się jak zwykle. Wieczorem wpisujesz w wyszukiwarkę „dieta na wątrobę” i po kwadransie masz przed sobą dziesięć sposobów jedzenia, z których każdy przedstawia się jako ten jedyny właściwy.
Najnowsze badania ten wybór upraszczają. Bardziej niż nazwa diety liczy się to, czy uda Ci się zrzucić kilka kilogramów i ile na Twoim talerzu jest mocno przetworzonych produktów gotowych.
Kontynuuj czytanie 5.10.2026
Postanowiłam zająć się tematem „jedzenia emocjonalnego”, bo zmaga się z nim naprawdę wielu moich klientów, a dzięki współpracy z Dine4Fit wiem, że podobnie jest wśród użytkowników aplikacji.
Takie osoby szukają potem różnych rad, wskazówek i sposobów, które pomogłyby im poradzić sobie z tymi powracającymi, nieprzyjemnymi sytuacjami.
Kontynuuj czytanie 1.10.2026
Zanim powiesz cokolwiek na porannym spotkaniu, musisz odchrząknąć. Potem jeszcze raz. Głos brzmi jak po nocy spędzonej na koncercie, a w szufladzie leżą trzy napoczęte opakowania pastylek do ssania. Lekarz nie widzi infekcji, alergię też wykluczono. Zgagi nie masz, więc refluks nawet nie przychodzi Ci do głowy.
Kontynuuj czytanie 28.9.2026