24.4.2023 dine4fit.pl

Marcel (33 lata): nie mam wymarzonej liczby na wadze, ale mam wymarzoną sylwetkę

Około miesiąc temu sympatyczny Marcel wrzucił swoją przemianę do jednej z naszych grup, skupiających użytkowników apki Dine4Fit. Jak sam mówi, cieszy się tą przemianą każdego dnia.

Nie wstydzi się spojrzeć w lustro i regularnie monitoruje swoje postępy, bo jak mówi, ma jeszcze wiele do zrobienia. Wierzymy, że i dla Was będzie świetną inspiracją.

Przyjrzyjmy się, jak to wszystko się zaczęło. Marcel pracuje jako korektor w branży motoryzacyjnej i jego praca jest podobno dość zwyczajna. Ma dużo ruchu dzięki swojemu owczarkowi niemieckiemu. A jego zainteresowania zawsze obejmowały sport, przed laty grał nawet amatorsko w hokeja, ale musiał przestać z powodów zdrowotnych. A taka zmiana zawsze jest zauważalna. Do tego doszły problemy osobiste i zaczął je zajadać. zapewne wielu z nas zna ten problem.

A to już jego słowa:

Nie wiedziałam jak się z tego wszystkiego wyplątać. Po prostu siedziałem w domu i jadłem. Punkt zwrotny nastąpił, gdy koleżanka zrobiła mi zdjęcie jak pływam w jeziorze. Natychmiast się ubrałem i zaczęłam unikać luster i aparatów.

Logicznie rzecz biorąc, postanowiłem zacząć ćwiczyć i lepiej się odżywiać, ale nie miałem pojęcia, jak to zrobić. Przerażało mnie, że zostanę wyśmiany na siłowni. Ale w końcu okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Nikt nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Dodatkowo miałem ogromne szczęście, że poznałem tam syna mojej koleżanki z pracy. Wyjaśnił mi podstawy, ale oczywiście nie miał czasu, żeby mnie codziennie dopingować. Tak więc znowu byłym zagubiony. Kolejny przełom nastąpił dzięki sieciom społecznościowym. Obejrzałem kilka filmików z już obecnie także moim obecnym trenerem.

  • Spodobał mi się jego styl i przede wszystkim to, że nie zalecał żadnych śmiertelnie restrykcyjnych diet, których i tak nie byłbym w stanie przestrzegać.

To właśnie trener Krystian pokazał mi aplikację Dine4Fit. Nauczył mnie nie bać się jedzenia i wyjaśnił, że organizm potrzebuje wszystkich składników odżywczych. Ustaliliśmy wspólnie pewne zasady i właściwie mogę dalej jeść wszystko.

Wytłumaczył mi też, że nie muszę od razu się załamywać, jeśli któregoś dnia nie wypełnię kółeczek lub któreś przeciągnę. Następnego dnia wstaję do normalności i kontynuuję. Regularnie mi przypomina: “Jeśli wykonujesz 90% dobrej, jakościowej pracy, te 10% nie zrujnuje twoich postępów”.

W tej chwili dosłownie wpycham w siebie białko. Moja waga nie rusza się w tej chwili, utknęła w miejscu na poziomie 77-78 kg, ale centymetry z powodzeniem spadają, a siła idzie w górę z każdym treningiem. Na początku ważyłem 88 kg przy 165 cm, ale prawdopodobnie miałem grubo ponad 90 kg (nie ważyłem się wtedy).

Teraz mam zupełnie inaczej ustawiony umysł i dzięki temu wiem, że nawet jeśli nigdy nie osiągnę wymarzonej liczby, to nie ma to żadnego znaczenia, bo zaczynam lubić swoje ciało. Nauczyłem się lubić je takim, jakie jest.

  • Podstawową zmianą w diecie było dzielenie posiłków, planowanie ich i dokładne ważenie wszystkiego.

Wiele osób myśli, że trzeba jakiegoś specjalnego gotowania i kupowania specjalnych produktów, ale piękno tkwi w prostocie. To jest chyba moje ulubione danie: Pokrój ziemniaki na frytki, rozłóż je na blasze do pieczenia. Dopraw solą, pieprzem, słodką papryką i wymieszaj. Rozłóż przyprawionego kurczaka na wierzchu ziemniaków, ponownie dopraw. Wszystko zwieńczyć startym serem, aby przykryć całe naczynie do zapiekania. Zalać śmietaną i piec w temperaturze 220 stopni przez około godzinę do półtorej godziny.

Co było dla mnie najtrudniejsze? Prawdopodobnie dwie rzeczy. Po pierwsze, nastawienie mojej głowy na zrozumienie, że w jedzeniu nie ma nic złego i że należy się prawidłowo odżywiać. W przeciwnym razie zmiana nie przyjdzie. A potem przestać fiksować się na liczbie na wadze. Dlatego nie mam wymarzonej liczby, mam wymarzoną sylwetkę, do czego wykorzystuję trening siłowy.

Na koniec chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy zaczynają, żeby nie dawali sobie żadnego “terminu”, do którego chcą schudnąć. To jest strasznie zdradliwe. A jeśli nie zdążysz z terminem, to tylko Cię to zdołuje. Wszystko wymaga swojego czasu. Nic się nie dzieje, jeśli idzie to pomału. Wszyscy jesteśmy różni – niektórzy z nas szybko tracą dodatkowe kilogramy, a niektórzy nie. Nie koncentruj się na liczbie na wadze, bo moim zdaniem wywiera to niepotrzebną presję. Wystarczy połączenie spokoju, dobrego jedzenia i myślę, że dodanie treningu siłowego.

Też chcesz schudnąć? Nic prostszego, zajrzyj tutaj:

W archiwum przeczytasz także:

Bogusia: Dine4Fit to dla mnie styl życia

24.4.2023 dine4fit.pl Ciekawe, Różne

Komentarze

Komentarze nie odzwierciedlają opinii redakcji ani administratora bloga.

Dodaj komentarz

Powiązane artykuły
Najlepsze ćwiczenia na “oponkę” Najlepsze ćwiczenia na “oponkę”

Wraz z wiekiem często obserwujemy wzrost tkanki tłuszczowej na brzuchu wzdłuż talii. Dzieje się tak zazwyczaj dlatego, że wraz z wiekiem zmniejsza się masa mięśniowa, a przyrost kanki tłuszczowej się nasila.

Dziś zebraliśmy najlepsze ćwiczenia, które pomogą nam ten proces odwrócić. Większość ćwiczeń można wykonywać w domu, niezależnie od wieku, choć wszystko z umiarem.

Cały artykuł 15.4.2024 0

Dlaczego tak wiele osób cierpi na wiosenne zmęczenie? I co można z tym zrobić? Dlaczego tak wiele osób cierpi na wiosenne zmęczenie? I co można z tym zrobić?

Sezon wiosenny niesie ze sobą szereg zmian.

Dzień się wydłuża, czas zimowy zmienia się na letni, ciepła pogoda kusi nas do coraz większej aktywności fizycznej, a nasze ciała, które zimą były rozgrzewane cięższymi potrawami, nagle się zatrzymują.

Nagle jesteśmy zmęczeni. My, nocne marki, stajemy się prawie bezużyteczni rano i często obrzydliwie rozdrażnieni wieczorami, a czasami wszyscy czujemy, że nie jesteśmy już panami naszego czasu… “Dlaczego tak jest?”, pytamy siebie, “Przecież tak czekaliśmy na tą wiosnę. No tak, to przez to wiosenne przemęczenie!”.

Cały artykuł 4.4.2024 0

Masala: Indyjskie mieszanki przypraw. Jak się w tym rozeznać? Masala: Indyjskie mieszanki przypraw. Jak się w tym rozeznać?

Wraz z rosnącą popularnością indyjskich restauracji, zaczynamy również używać coraz więcej indyjskich nazw potraw.

Nie jest chyba problemem zapamiętanie, że słowo “aloo” oznacza ziemniaka, “palak” – szpinak, “chana” – ciecierzycę, “dhal” – soczewicę, “rajma” – fasolę, “mattar” – groszek, “paneer” – ser, “raita” – jogurt, “gobhi” – kalafior, a “malai kofta” – smażone kluski z ciasta ziemniaczanego.

Cały artykuł 25.3.2024 0