30.6.2021 dine4fit.pl

Nie bój się jedzenia! Jedzenie nie jest wrogiem, mówi Hanka, która schudła ponad 30 kilogramów

Przedstawiamy Wam historię sukcesu – młodej kobiety, której udało się zapanować nad swoją dietą i stylem życia.

Po latach dosłownego głodzenia się, teraz wie, czego potrzebuje jej organizm. Oto jej słowa:

Witam czytelników aplikacji www.dine4fit.pl. Mam na imię Hanka. Jestem mamą dziesięciomiesięcznego chłopca i żoną najlepszego mężczyzny na świecie. Odkąd byłam małą dziewczynką, grałam w koszykówkę z moim bratem bliźniakiem. Przestałam jednak, gdy miałam 16 lat. Moja historia zaczyna się w 2008 roku. Byłam na krótko zakochana, nie uprawiałam sportu. Niecały rok później wskaźnik wagi wystrzelił w górę o 10 kg, do 75 kg. Zdjęcie z podróży w tamtym czasie było dla mnie ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy… Nie miałam wtedy zbyt dużej wiedzy na temat żywienia. Klasyczne było pomijanie słodyczy, wypieków i dodatków.

  • Waga przed: ok. 102 kg
  • Waga obecnie: 68 kg
  • Wzrost: 172 cm
  • Rozmiar przed: 42-44
  • Aktualny rozmiar: 36-38
  • Wiek: 29 lat
  • Zainteresowania: rodzina, sport, turystyka, filmy
  • Zawód: obecnie na urlopie wychowawczym, wcześniej pracownik działu HR

Wkrótce po rozpoczęciu odchudzania dowiedziałam się o forum odchudzania, w którym zalecano kobietom spożywanie 4000 kJ dziennie. Dziś wiem, że to była najgłupsza rzecz w historii, ale to właśnie dzięki niej zaczęłam się uczyć, czym tak naprawdę są kalorie. Kupiłam wagę, notes, powiesiłam na lodówce tabelę z wartościami odżywczymi produktów i ruszyłam tą karuzelę, z której nie mogłam zejść przez następne 10 lat. Chciałam być lepsza od wszystkich innych. Więc cięłam i cięłam, aż moje dzienne spożycie wynosiło między 1300 a 1600 kJ. Aby dać Wam wyobrażenie, to dwa kubki jogurtu owocowego, 3 jajka lub mała garść orzechów.

  • Tak, dobrze przeczytaliście. Na cały dzień. A żeby było nie tylko lepiej, ale i najlepiej, do tego jeszcze ćwiczyłam

Bieganie, trening siłowy – nigdy nie schodziłam poniżej 2000 skoków na skakance. Byłam tak fanatycznie zauroczona ideą idealnej figury, że zapisywałam sobie gumę bez cukru. Oczywiście, byłam ciągle zmęczona, wstrętna, w nocy łapały mnie skurcze nóg. Ale traciłam na wadze i byłam szczęśliwa. Niestety, moje trawienie nie działało tak, jak powinno i uciekłam się nawet do środków przeczyszczających. Udało mi się jednak zwiększyć spożycie do szacownego poziomu 4000 kJ.

W ciągu trzech miesięcy schudłam w sumie 17 kilogramów, więc pozwoliłam sobie na kawałek ciasta teściowej. Tego ranka moja głowa zaczęła pracować na najwyższych obrotach, a ja potrzebowałam zjeść wszystko, czego sobie odmawiałam przez cały ten czas. Langosze, lody, ciasteczka, czekolada, chipsy i najlepiej od razu. TERAZ! To rozpoczęło kolejny etap.

  • Etap objadania się i, niestety, wymiotów. W ciągu czterech tygodni 17 kilogramów wróciło na swoje miejsce. Łatwo przyszło, łatwo poszło.

Potem jeszcze raz poszłam w ekstremum w 2017 roku, kiedy byłam w stanie zapanować nad spożywaniem pokarmów, ale nie mogłam połączyć tego z ekstremalnymi ćwiczeniami, gdzie wstawałam o 5 rano, biegałam 6 kilometrów, potem praca, potem po pracy na siłownię, gdzie biegałam kolejne pół godziny i zwieńczyłam to godziną treningu funkcjonalnego. Ku mojemu zaskoczeniu, nie tylko nie udało mi się utrzymać wagi, ale zyskałam kilka dodatkowych kilogramów. Ostatecznie waga pokazywała 96 kilo.

Kiedyś uciekałam przed wagą a do dziś w głowie dzwonią mi słowa mojego obecnego męża “To nie znaczy, że jak się nie ważysz, to nie ważysz tyle samo”. Kiedy się nad tym zastanowić, jest w tym sporo prawdy. Mamy tendencję do uciekania od prawdy, unikania lustra i wagi.

Z moją najwyższą wagą w życiu zaszłam w końcu w ciążę. Byłam tak potężna, że pracownicy firmy, w której pracowałam, nie wiedzieli nawet, że jestem w ciąży do około szóstego miesiąca. Myśleli, że znowu przytyłam.

Rodziłam ważąc 109 kg. Kiedy wróciłam do domu ze szpitala, waga pokazała 102 kg, a ja byłam zdecydowana, że naprawdę nie zamierzam tyle ważyć. Nie, nie chcę, ale nie zrobię tego! Ponownie pomógł mi mąż, mówiąc, że to prawdopodobnie moja ostatnia szansa, aby naprawdę schudnąć i myśleć o porodzie jako o restarcie ciała.

Na początku waga schodziła prawie sama z siebie. Oczywiście, biorąc pod uwagę dziecko i karmienie piersią, nie przejmowałam się zbytnio utratą wagi. Starałam się jeść wystarczająco dużo wszystkich makroskładników, chodziłam na spacery z wózkiem. I to wystarczyło. Czułam, że rodzicielstwo uczyniło mnie nieśmiertelną i że mogę zrobić wszystko na świecie.

Tak naprawdę zaczęłam się odchudzać dopiero 3 miesiące po porodzie, pod koniec listopada zeszłego roku. Wtedy waga pokazywała już tylko 92,6 kg. Obliczyłam swoje spożycie, ściągnęłam aplikację dine4fit.pl i zaczęłam planować i zapisywać swoje posiłki. Stopniowo dodawałam ćwiczenia, jogę, a następnie domowy trening obwodowy. Kiedy poczułem się lepiej fizycznie, przerzuciłem się na bieganie i ćwiczenia HIIT. Obecnie łączę bieganie, tabatę i fitness. Cały czas ćwiczę 3-5 razy w tygodniu.

W mojej drodze chodzi o to, by było to dla mnie zrównoważone w dłuższej perspektywie. Bez zakazów, bez nadmiernych treningów, bez niemożliwych do osiągnięcia celów. Jeśli chodzi o jedzenie, staram się stosować zasadę 80/20. Jem dobrze i zdrowo, ale jeśli mam na coś ochotę, nie mam problemu z pobłażaniem sobie.

Myślę, że każdemu ciężko jest przestawić sobie w głowie, że to nie są zakazy, uświadomić sobie, że robisz to dla siebie i dla swojego zdrowia. Nie dla otoczenia. Wiem, że najtrudniejsza próba jest dopiero przed nami. Dla mnie, to nigdy naprawdę nie było problemem, aby schudnąć, ale potem utrzymać wagę. Z tego powodu założyłam profil na instragramie, który jest przede wszystkim dla mnie. Traktuję go jak mój dziennik. Codziennie zamieszczam zdjęcie z podpisem, co jadłam danego dnia, filmiki z poradami i wskazówkami dotyczącymi ćwiczeń. W każdą środę wykonuję trening tabata online, który wymyśliłam z moją siostrą, która jest profesjonalnym sportowcem. Muszę powiedzieć, że zdrowy styl życia jest dla mnie obecnie bardzo satysfakcjonujący, lubię doradzać ludziom, pomagać im, motywować ich i jest to coś, czym chciałabym się zajmować w przyszłości. Ale największe podziękowania kieruję do mojego męża, który mimo, że nie wierzył, że uda mi się osiągnąć wymarzoną wagę, cały czas niesamowicie mnie wspierał. Nie dałabym rady bez niego i bez naszego wspaniałego i kochanego syna. A jaka jest moja rada? Nie bój się jedzenia! Jedzenie nie jest wrogiem. I nie należy się spieszyć, utrata wagi to nie sprint, to maraton…

 

W archiwum przeczytasz także:

Czy potrzebujemy świeżych warzyw i owoców?

30.6.2021 dine4fit.pl Różne

Komentarze

Komentarze nie odzwierciedlają opinii redakcji ani administratora bloga.

Dodaj komentarz

Powiązane artykuły
Diastaza mięśnia prostego brzucha Diastaza mięśnia prostego brzucha

Dwie na trzy matki cierpią z powodu wystającego brzucha, odrętwienia – “odłączenia” środkowej części ciała lub nieestetycznego “zwisu”, nawet długo po porodzie. Kobiety przechodzące kurację hormonalną, kobiety z nadwagą lub kobiety przechodzące menopauzę również borykają się z wieloma fizycznymi wyzwaniami. 

Jeśli nie czujesz się komfortowo w swoim ciele, wstydzisz się nosić obcisłe koszulki (nie mówiąc już o strojach kąpielowych) i nie wiesz kiedy, jak i czy będziesz w stanie spłaszczyć swój brzuch do zadowalającego kształtu, ten artykuł jest dla Ciebie.

Cały artykuł 27.2.2024 0

Możesz schudnąć, nawet jeśli od czasu do czasu sobie pobłażasz Możesz schudnąć, nawet jeśli od czasu do czasu sobie pobłażasz

Wiele osób postrzega proces odchudzania jako karę i podchodzą do niego z myślą, że będą musieli strasznie sobie odmawiać, kupować drogie produkty odchudzające, cierpieć z głodu, szaleńczo ćwiczyć i rezygnować ze wszystkiego, co lubią jeść.

Niektórzy tak robią, ale ja nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Moja filozofia jest inna: “Powoli, ale w zrównoważony sposób jest lepiej”.

Cały artykuł 19.2.2024 0

Bogusia: Minus 50 kg tylko dzięki diecie i prawidłowemu ustawieniu aplikacji Dine4Fit Bogusia: Minus 50 kg tylko dzięki diecie i prawidłowemu ustawieniu aplikacji Dine4Fit

Minął ponad rok od opublikowania mojego wpisu na blogu i myślę, że to dobry czas, aby napisać o tym, co było dalej.

Kiedy napisałam pierwszy wpis, miałam minus 27 kg. Dziś jest to minus 50 kg. Osiągnęłam swój cel!

Nie będę kłamała, momentami przechodziłam lekki kryzys. Kilka razy zaczęłam gonić za liczbą, którą chciałam zobaczyć na wadze, ale nie zdawałam sobie sprawy, co jest, a co nie jest realistyczne.

Cały artykuł 13.2.2024 0