3.5.2024 dine4fit.pl

Instruktorka fitness: wywiad z klientką, która schudła dzięki diecie i ćwiczeniom

Kiedy niesamowita przemiana młodej i sympatycznej Stefki (50 kg w rok!) pojawiła się w naszej czeskojęzycznej grupie w lutym, od razu stało się dla nas jasne, że jej historia może być świetną motywacją dla innych.

Dzięki naszej trenerce Markecie, z którą współpracujemy od dłuższego czasu i która poprowadziła tę matkę uroczych bliźniaków w jej przemianie, możesz teraz przeczytać poniższy tekst. Niech Was wesprze i zmotywuje.

Pytania do naszej bohaterki

Jaki był Twój pierwszy impuls i motywacja do rozpoczęcia ćwiczeń?
Największą motywacją były prawdopodobnie narodziny moich dziewczynek. Chcę być dla nich zdrową i wysportowaną mamą i pokazać im, że zdrowe odżywianie i uprawianie sportu jest całkowicie normalne i nie muszą się tego bać.

Jaki był Twój stosunek do ćwiczeń przed ciążą? Czy uprawiałaś jakiś sport?
Nie, nie uprawiałam. Próbowałam więcej niż jednej dyscypliny, ale nie trzymałam się niczego długo, nie miałam motywacji.

Jak się czujesz z wagą, którą do tej pory straciłaś? Czy jesteś zadowolona ze swojego wyglądu?
Byłam otyła odkąd byłam małą dziewczynką. W domu słyszałam, że to moje geny i nigdy nie będę szczupła, więc pogodziłam się z tym. Miałam duże wahania wagi, próbowałam diet pudełkowych, które nie odniosły większego sukcesu. Wtedy mieszkałam w Anglii, przez około 7 lat. Było tam zbyt wiele pokus, półproduktów, pysznego jedzenia i fast foodów. Do tego mój chłopak też zaczął zauważać małe sygnały, co nie było do końca przyjemne.

Masz w domu roczne córeczki, bliźniaczki, jak przebiegała ciąża?
I pomimo mojej wagi nie miałam problemów z zajściem w ciążę, niestety pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem. Po uzyskaniu zgody od lekarza na ponowną próbę, udało nam się od razu za pierwszym razem i to bliźniaki. Ze względu na wcześniejsze doświadczenie od początku byłam na zwolnieniu lekarskim, były też duże nerwy. Chodziłam na spacery, ale pod koniec już to nie było możliwe, wchodziłam w ciążę z wagą 130 kg, a rodziłam z wagą 163 kg, to był naprawdę wysiłek. Co do odżywiania, jadłam wszystko normalnie, jak byłam przyzwyczajona, ale ponieważ był lato, to najbardziej lubiłam jeść melona i kiszone ogórki od teściów.

Jak szybko po porodzie zaczęłaś ćwiczyć i od jakich ćwiczeń zaczęłaś?
Około 2,5 miesiąca po cesarskim cięciu (konsultacja i zgoda lekarza była oczywista) zaczęłam od spacerów z wózkiem i treningu siłowego z własną masą ciała.

Jak zaczęła się Twoja współpraca z trenerką i jakie były Twoje oczekiwania?
Przyszłam do niej po pomoc w kwestii aplikacji Dine4Fit oraz ogólnymi pytaniami, jak ułożyć dietę, która byłaby smaczna i interesująca. Pobrałam już apkę, ale nie wiedziałem, jak ją skonfigurować. Marketa wzięła moje pomiary z InBody i odpowiednio ustawiła kryteria. Ale nie była by sobą, gdyby od razu nie zaczęła planować treningów. Przyszłam na konsultację w piątek i w poniedziałek rano byłam już na treningu.

Aktywność fizyczna i utrata masy ciała są również związane z dietą, więc zakładam, że również gotujesz. Skąd czerpiesz inspiracje do gotowania?
Wszystko ustalamy z Marketą, podczas treningów rozmawiamy o tym, co jest potrzebne. Nieustannie pyta mnie, jak podoba mi się ustawienie aplikacji, co będę gotować, co ona będzie gotować i inspirujemy się nawzajem i doradzamy sobie, co będziemy mieć w menu w najbliższych dniach.

Masz przyjaciela, Romana. Jaka była jego rola w tym wszystkim? Czy on również wspiera Cię w zdrowym gotowaniu? Czy kiedykolwiek chodził z Tobą na siłownię?
Roman jest świetny, był przy mnie od samego początku i nie tylko on, ale także jego rodzice. Pomagają mi z dziewczynkami, zabierają je, kiedy mój chłopak nie może. Gdyby nie oni, nie dałabym rady. Chcę im podziękować! Za ich wsparcie w trudnych chwilach, za pomoc z dziewczynkami, za ich optymizm podczas mojej przemiany i za ich niesamowitą miłość! Dziękuję bardzo, jesteście niesamowici! A Roman i Ewa (moja teściowa) skorzystali także z pomocy mojej instruktorki i chodzą do niej na ćwiczenia. Ewa pomagała też przy posiłkach, więc tak naprawdę wspieramy się nawzajem.

A co z poczuciem własnej wartości? Czy utrata wagi miała na nią wpływ?
Czuję się naprawdę dobrze, a utrata wagi miała duży wpływ na moją samoocenę. Ludzie to zauważają, cieszę się, gdy słyszę, że zmiana jest widoczna. Ale w środku wciąż jestem taka sama – ciało się zmienia, ale duch pozostaje.

Ostatnie pytanie. Jakiej rady udzieliłabyś innym osobom, które chcą rozpocząć lub rozpoczynają zmianę wagi i ćwiczenia?
Zdecydowanie, nie bój się i nie wstydź się zasięgnąć porady profesjonalisty. Ja też byłam nieśmiała, ale ostatecznie była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Nie ma słabości w proszeniu o pomoc. Co więcej, rozpoczęcie ćwiczeń bez wcześniejszego doświadczenia może być niebezpieczne.
Profesjonalista z pewnością nie będzie patrzył na ciebie z góry, bez względu na to, jaka jest liczba na wadze, po to właśnie są, aby pomagać.

I jeszcze kilka pytań do trenerki

Jakie były Twoje oczekiwania wobec Stefy?
Nie mam już oczekiwań. Widziałam wiele matek, które zaczynały ćwiczyć i rezygnowały po jakimś czasie, zwykle z komentarzem, że nie mają opiekunki do dzieci lub czasu. Byłam jeszcze bardziej zaskoczona, że ona była inna. Ma pomocnego chłopaka i teściów, którzy wspierają ją i obserwują we wszystkim, co jest wspaniałe! Stawiam ją jako przykład dla wszystkich.

Co zaleciłaś jako pierwszy krok?
Stefka przyszła do mnie przede wszystkim, aby poradzić sobie z jedzeniem. Zmierzyliśmy jej InBody, ustawiliśmy Dine4Fit, ustaliliśmy, co powinna jeść, a ja zasugerowałam, że rozpoczęcie ćwiczeń nie byłoby złym pomysłem. Wiem, że jeśli zostawię klienta z jednym lub dwoma przykładowymi jadłospisami, to szybko się pogubi i nie będzie wiedział, co robić dalej. Dlatego świetnie, że jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie i na treningach rozmawiamy o jedzeniu. Co gotować, jak gotować, co działa, a co nie. Dodatkowo Stefa spędza godzinę lub dwie na przygotowaniu jedzenia na cały tydzień, a potem sięga do lodówki i gotowe. Taka prywatna i tania dieta pudełkowa.

Jak odczułaś jej zmianę? Czy było to widoczne w jej pewności siebie?
Widziałam, że czuła się coraz lepiej. Inną rzeczą jest to, że Stefa ma opiekunkę w każdy wtorek od jednej ze swoich babć i chociaż mogłaby usiąść przed telewizorem i rozłożyć nogi, nie robi tego, idzie poćwiczyć i widać, że robi sobie przerwę od dziewczynek. Chodzi nawet w sobotnie poranki, zanim inni się obudzą, i naprawdę czuję, że dobrze jej to robi, co jest strasznie ważne. Po jakimś czasie teściowa Ewa  i jej chłopak Roman także przyszli do mnie, zaczęłam również im pomagać w jedzeniu i ćwiczeniach. Tym samym chciałbym podziękować zarówno Romanowi, jak i jego rodzicom za to, jak pomagają Stefie z dziewczynkami, za to jak ją wspierają, ponieważ nie jest to automatyczne i tym przyjemniejsze jest to, że w ten sposób rodzina trzyma się razem i wspiera się nawzajem.

Pozwolę sobie zadać kilka bardziej ogólnych pytań: Czy naprawdę konieczne jest chodzenie na siłownię? Czy nie wystarczy po prostu ćwiczyć w domu i uzupełniać to ćwiczeniami cardio?
Oczywiście ważne jest, aby utrzymać mięśnie, więc trening siłowy byłby potrzebny, ale to inna historia, kiedy przychodzisz na moją siłownię. Komunikujemy się razem, mogę Ci pomóc, pokazać jak prawidłowo ćwiczyć, mogę Ci pomóc z dietą. W przeciwnym razie można ćwiczyć w domu, trzeba tylko wybrać odpowiedni sprzęt do ćwiczeń i postawę, aby nie zrobić sobie krzywdy. Możliwe jest schudnięcie bez ćwiczeń, ale nie polecam tego.

 

Czy zdrowe odżywianie jest drogie?
Nie, nie jest, wszystko zależy od priorytetów. W moim menu znajdują się wszystkie normalne rzeczy, które można kupić w supermarkecie. Jedyną rzeczą, która nadal jest nieco „egzotyczna”, jest białko, ale nawet to można znaleźć w normalnym sklepie.

Co należy dodać do diety i na co uważać?
Najczęściej stwierdzam, zwłaszcza u kobiet, że nie dostarczają one wystarczającej ilości białka w pożywieniu, co jest niezwykle ważne. Tak więc jajka, twaróg, ser, jogurt grecki, białko i tak dalej.

A jakiej rady udzieliłabyś każdemu, kto chce zacząć, ale nie wie jak?
Znajdź kogoś, kto Ci pomoże. Nie ma wstydu w proszeniu o pomoc. Wtedy cały proces jest bardziej zrównoważony i długotrwały. Jednym z pierwszych pytań, jakie zadaję moim klientom, jest to, czy widzą siebie jedzących w ten sposób przez 10-20 lat lub nawet do końca życia. Jeśli tak, to połowa sukcesu za nami. Nie zabraniam klientowi zjedzenia czekolady lub fana na imprezie, po prostu doradzam mu, jak dostosować dietę. Więc ludzie, nie martwcie się! Nie gryziemy i na pewno nie będziemy patrzeć na Was z góry. Ważne jest, aby zrobić pierwszy krok, a potem jest już łatwo.

Dziękujemy Wam obu za rozmowę!

foto: archiwa prywatne obu pań

W archiwum przeczytasz także:

Białko: jak osiągnąć zalecaną wartość w diecie?

3.5.2024 dine4fit.pl Diety odchudzające, Jak się odchudzać?, Różne

Komentarze

Komentarze nie odzwierciedlają opinii redakcji ani administratora bloga.

Dodaj komentarz

Powiązane artykuły
Monika: Moja droga do zdrowia i szczęścia z Dine4Fit Monika: Moja droga do zdrowia i szczęścia z Dine4Fit

 Moje spotkanie z Dine4Fit rozpoczęło się kilka dni po moich 50. urodzinach (w lutym 2021).

Najpierw zdałam sobie sprawę, jak wyglądam na zdjęciach. W tym samym czasie koleżanki z pracy zaczęły interesować się i przechodzić na diety pudełkowe. Przeliczyłam sobie koszt i pamiętam, że pomyślałam, że mogę im pokazać, że można to zrobić taniej i nie być skazanym na gotowe zestawy.

Zaczęłam przeszukiwać internet, czytać o odżywianiu i odchudzaniu i sprawdzać popularne media społecznościowe. W ten sposób natknęłam się na jedną z grup powiązanych z Dine4Fit.

Cały artykuł 13.5.2024 0

Czy naprawdę łatwiej jest schudnąć 50 kg niż 5 kg? Czy naprawdę łatwiej jest schudnąć 50 kg niż 5 kg?

Nie każda redukcja jest taka sama. Tak, pierwsze pięć kilogramów, jeśli ktoś traci na wadze z powodu dużej nadwagi, jest łatwiejsze do zrzucenia niż pięć kilogramów, które ktoś chce tylko „dogładzić”, aby być zadowolonym ze swojego ciała.

Ale czy w ogóle można to porównać?

Cały artykuł 9.5.2024 0

Lena: Moją największą motywacją do odchudzania była moja córka, chciałam dotrzymać jej kroku. Lena: Moją największą motywacją do odchudzania była moja córka, chciałam dotrzymać jej kroku.

Wiedziałam, że coś jest nie tak, że nie mogłam tak długo żyć i też nie chciałam.

Ze względu na to, jak wyglądałam w wieku dwudziestu pięciu lat, bałam się nawet pójść do lekarza na badanie profilaktyczne. Po prostu bałam się, że podczas ważenia poczuję się zawstydzona tym, jak daleko zaszłam w moim rozpasaniu.

Ale teraz, kiedy o tym myślę, muszę szczerze przyznać, że moją największą motywacją do utraty wagi była moja córka. Odkryłam bowiem, że nie jestem w stanie dotrzymać jej kroku i nie mogę robić z nią różnego rodzaju wygłupów, bo od razu brakuje mi tchu, jakbym przebiegła maraton.

Cały artykuł 29.4.2024 0